Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 listopada 2017

... nie masz facebooka nie żyjesz ...

Era facebooka dopadła nas wszystkich , nie oszukujmy się co drugi dorosły i chyba już każdy nastolatek ma konto na tym znanym portalu. Słyszałam nawet powiedzenia miedzy nastolatkami " nie masz facebooka , nie żyjesz..".  Dzięki temu portalowi mamy kontakt oraz możemy śledzić naszych znajomych , przyjaciół a nawet tych których nie lubimy. My blogerzy dzięki reklamowaniu swojego bloga na portalach społecznościowych docieramy do większej liczby odbiorców. W dzisiejszych czasach nie ma w tym nic dziwnego. I większość czasu niestety poświęcamy właśnie portalom społecznościowym.


Ale to o czym chce Wam dzisiaj napisać i to co przeraża mnie najbardziej to to że coraz młodsze osoby zakładają sobie profile na facebooku. Mimo że w regulaminie jest on dozwolony od trzynastego roku życia. Spotkałam się już z przypadkiem że przedszkolak w wieku mojego syna (6 lat) posiada konto na facebooku bo mama mu pozwoliła. Nie ważne że to dziecko jeszcze nie umie pisać ani czytać , ważne że może się pochwalić że ma fb.  Dzieci w wieku wczesnoszkolnym zakładają sobie prywatne profile , wystarczy że wpiszą inną datę urodzenia czym udowadniają w rejestracji że maja ukończony wiek niezbędny aby założyć konto.

Najbardziej przerażające  jest  to że rodzice, osoby dorosłe pozwalają własnym dzieciom na profil na fb gdzie wiedzą jakie treści oraz zdjęcia są udostępniane na tym popularnym portalu. Dzieci są zapraszane przez różne osoby do znajomych i przyjmują zaproszenia mimo iż kogoś nie znają tylko  po to aby zwiększyć liczbę znajomych. Tyle się teraz słyszy o nastolatkach , które popełniają samobójstwa tylko dlatego że było hejtowane przez kolegów i koleżanki właśnie w internecie.

Mój syn ma jedenaście lat, mimo ciągłego proszenia i wręcz błagania nie posiada konta na facebooku , ponieważ uważam że ma jeszcze na to czas. I nie przekonują mnie argumenty typu " wszyscy mają tylko nie ja.."


a Wy jak uważacie czy dziecko po niżej trzynastego roku życia powinno mieć konto na fb ? A Wasze dzieci mają ? Czekam na Wasze odpowiedzi i spostrzeżenia pod postem.

czwartek, 27 lipca 2017

Kałuża

Deszczowy dzień zapowiadał się już od samego rana. Mimo wszystko nie zamierzałam rezygnować z wyjścia z domu do przyjaciółki na kawę. Mała zjadła śniadanie ubrała się. Mówię do niej że zaraz wychodzimy a ona patrzy za okno i z uśmiechem na ustach mówi " tak deszcz, pada deszcz, mamo ja kocham deszcz".  Ubrała czerwony płaszczyk przeciw deszczowy i do tego kalosze. I tak wyszykowana czekała aż wyjdziemy. 

Szłyśmy chodnikiem a Mała skakała od kałuży do kałuży śmiejąc się przy tym w głos. Idziemy już tak dłuższą chwilę, gdy nagle za moimi plecami słyszę.


-jak Pani może pozwolić dziecku na takie bezkarne taplanie się w kałużach, a potem dostanie zapalenia płuc , kataru i będzie Pani z nią leżeć w szpitalu, przez własną nieodpowiedzialność!!!

Odwracam się i spokojnym tonem starając się nie wybuchnąć odpowiadam :

- Droga Pani , to moje dziecko i moja sprawa czy biega w kaloszach po kałużach czy też nie. Jej katar i zapalenie płuc będzie moim zmartwieniem, jeśli rzeczywiście się go nabawi. Ale dziękuję za Pani troskę.Po za tym moja córka kocha deszcz. 
 
Mówię spokojnie, po czym odwracam się i próbuję iść dalej. Gdy ta kobieta już ze wściekłością w oczach , krzyczy do mnie :

- co ma znaczyć kocha deszcz, te dzieci to rodzicom na głowę wejdą , zamiast krzyknąć powiedzieć że nie ,to po kałużach pozwalają biegać.Do czego ten świat zmierza , żeby trzy latka rządziła rodzicami.

Wzruszyłam tylko ramionami, złapałam Małą za rękę i nie wypowiadając już ani słowa poszłyśmy przed siebie.  Nie wiem czemu ta kobieta tak na mnie naskoczyła może miała zły dzień albo może sama jako dziecko lubiła chodzić po kałużach a rodzice jej nie pozwalali. Ja nie zamierzam odbierać dziecku radości jakie sprawia mu bieganie po kałużach. 

niedziela, 9 lipca 2017

A w nim, na miejscu pasażera z przodu siedziała kobieta i karmiła piersią niemowlaka.

Było słoneczne piękne piątkowe popołudnie. Zdecydowaliśmy z mężem że pojedziemy na zakupy gdzieś do większego sklepu. I wybraliśmy się do Tesco do Świdnicy. Zapakowaliśmy dzieci do auta i ruszyliśmy w drogę.Jadąc już jakiś czas, mój mąż w pewnym momencie wyprzedzał auto. A w nim, na miejscu pasażera z przodu siedziała kobieta i karmiła piersią niemowlaka. Trzymała go po prostu na rękach, na wysokości przedniej szyby. Aż mnie zamurowało , przecież wystarczył by kot który wybiegł by na drogę. Reakcja kierowcy wiadoma , zaczyna ostro hamować i tu przez lekko myślne zachowanie mamy , dzidziuś wylatuje jej z rąk i leci na asfalt wraz z przednią szybą auta.Nie wiem co ta kobieta miała w głowie , jadąc i karmiąc to dziecko na przednim siedzeniu. 
 Ja rozumiem dziecko płakało, chciała je nakarmić. No ale ludzie , to zjeżdża się na pobocze i  karmi się maluszka albo na stację benzynową a nie podczas jazdy. Nie potrafię zrozumieć zachowania tej kobiety, czy na prawdę nie zdawała sobie sprawy jak tragicznie mogło się skończyć dla tego maluszka i dla niej.
 Moje dzieci mimo że starsze zawsze nawet gdy mamy nie daleko muszą w aucie być zapięci w fotelikach. I to nie dlatego że takie są przepisy ale dlatego że widzę co się dzieje na drogach. Przy wypadku chcę aby był jak najbardziej bezpieczne. Naprawdę zwracajmy uwagę jak przewozimy nasze dzieci podczas podróży autem. Czy to malutkie czy już te większe. Wiem że czasami taka podróż jest dłuższa i czas wydłuża nam się o wsiadanie, wysiadanie czy też właśnie karmienie. Ale to właśnie bezpieczeństwo naszych dzieci powinno być dla nas najważniejsze, nie czas dojazdu z miejsca na miejsce. 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Ja samolubna i nie matka polka..

Zbrzydł mi stereotyp oraz obraz mamy i żony idealnej. W filmach, reklamach, serialach i internecie. Wszędzie pokazują te perfekcyjne mamy które mają zadbany i nienaganny wygląd oraz dom. Zdrowe obiadki i brak słodyczy. Nie jestem i nigdy nie będę mamą i żoną idealną. Nie przeszkadzają mi spojrzenia oraz hejty posyłane w moją stronę. Jest w moim życiu parę takich rzeczy przez które nigdy nie będę taką typową "matką polką".

* rano kawę zawsze piję ciepłą, po mimo bycia mamą trójki dzieci. Niech pobiegają po domu trochę w piżamie. Jak trochę dłużej poczekają na śniadanie, chętniej je później zjedzą.

*czasem na obiad dostaną odmrażane pierogi lub hamburgera

* rzucam w domu zaklęcia - tak przeklinam przy dzieciach

*krzyczę w domu, bo czasami nie da się ich inaczej doprowadzić do porządku

*pozwalam dzieciom siedzieć przed telewizorem, nawet pół dnia- by mieć czas dla siebie

*bez makijażu z z domu nie wyjdę,nawet gdy grozi to spóźnieniem się dzieci do przedszkola

*wyjadam słodkie kiedy dzieci nie widzą

*okłamuje własne dzieci , tłumacząc że coś jest złe a później robię to sama

* zamykam się w łazience na łucznik

*pranie poczeka ze składaniem jeszcze drugi dzień

*kurz , jak już tyle poleżał to niech jeszcze po leży.


To tylko nie które punkty moich karygodnych zachowań. Nie będę się ukrywać i udawać kogoś kim nie jestem. Wstaję rano i nie zaczyna mi się bajka tylko codzienność. Która nie jest piękna i idealnie kolorowa. Moje dzieci i mąż są szczęśliwi  ja jestem szczęśliwa i to się liczy. A że czasem jestem samolubna ! No cóż chyba każda z nas trochę jest.


środa, 21 czerwca 2017

Bezpiecznie nie tylko w wakacje

Nadchodzi koniec szkoły, nareszcie wakacje i lato. A co za tym idzie wyjazdy na urlopy, wczasy,wycieczki i obozy. Dzieci wyjeżdżają z rodzicami lub bez nich. Na plaży, w górach , czy w różnych innych miejscach bardzo łatwo jest się zgubić. Co roku właśnie w czasie wakacji ginie najwięcej dzieci. Ale i nie tylko , nasze dzieci codziennie narażone są na porwania i inne niebezpieczeństwa.

I tu mam dla Was idealne rozwiązanie ,którym jako mama jedenastolatka jestem zachwycona. Urządzenie dzięki któremu , będziecie wiedzieć gdzie w danym momencie znajduje się Wasze dziecko. CALMEAN Child Wacht Touch to zegarek z lokalizacją GPS, oraz funkcją telefonu. Urządzenie posiada panel dotykowy wbudowany głośnik oraz mikrofon .Można z niego dzwonić jak i odbierać połączenia.To rodzic dzięki specjalnej aplikacji którą instaluje na swoim smartfonie, oraz na stronie www.calmean.com ma pełną kontrolę nad wpisanymi numerami , czyli kto może zadzwonić i do kogo może dzwonić dziecko (10 miejsc). Dzięki lokalizajcji jesteśmy w stanie śledzić i określać miejsce pobytu dziecka w danej chwili, z dokładnością do 1 metra w sieci a poza zasięgiem urządzenie wspiera sygnał naziemnych nadajników operatorów komórkowych.

Zegarek posiada czujnik który informuje rodzica przez powiadomienie na telefon o zdjęciu z ręki. Przy zakupie wyposażony jest on w kartę sim, w której przez aplikację opłacamy abonament (10 zł\mc) który w każdej chwili możemy zawiesić. Pozwala on nam na dogodne korzystanie z funkcji GPS, która w obecnym gadżecie jest niezbędna. Bateria w urządzeniu trzyma około 30 godzin, można ładować ja przez normalną ładowarkę do telefonu jak i również poprzez podłączenie do portu USB w komputerze.Informacja o stanie baterii również wysyłana jest powiadomieniem do telefonu rodzica.Wyposażony jest również w bardzo ważny przycisk S.O.S który po naciśnięciu  i przytrzymaniu wysyła informację do opiekuna o niebezpieczeństwie w jakim znalazło się dziecko.

Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim rodzicom którzy chcą mieć kontrolę i czuwać nad bezpieczeństwem swojego dziecka po za domem. Mój syn jest posiadaczem tego zegarka już od 5 miesięcy i jestem mile zaskoczona ponieważ mimo iż jest to kontrola rodzica nad dzieckiem syn nosi go bardzo chętnie. Dużym plusem jest też to że syn mógł nosić go do szkoły , gdzie noszenie smartfonów jest obecnie zabronione. Gadżet ten ma jeszcze wiele przydatnych funkcji których nie jestem w stanie wymienić w jednym wpisie. Naprawę polecam!!!




piątek, 9 czerwca 2017

Mamo jeszcze pięć minut...

Komputer, tablet, smartfon,laptop używki naszych dzieci.Niestety dzieci w dzisiejszych czasach już od najmłodszych lat używają tego typu "zabawek" , jednak problem nie leży w dzieciach a w nas rodzicach.

Trzylatek oglądający bajki przez cały dzień na laptopie czy tablecie, czy to jego wina że siedzi cały dzień przed bajkami?  Otóż nie to wina jego mamy, która zamiast dać dziecku zabawkę pokazać jak ma się bawić. Daje trzylatkowi tableta z bajkami i ma spokój do końca dnia. Dzieci bardzo szybko uzależniają się od bajek i gier. 
 Sama jestem mamą trójki dzieci wychowywanych na smartfonach i innych gadżetach które nam mamą ułatwiają życie i pozwalają na chwilę dla siebie lub na spokojne wypełnianie obowiązków domowych.  Poruszyłam ten temat bo sama mam problem z moimi dziećmi, które nie potrafią już żyć bez bajek. W natłoku codziennych obowiązków jest nam łatwiej i wygodniej dać dziecku, smartfona niech się zajmie samo sobą, niż wymyślać dziecku kreatywną zabawę.
 Na początku myślałam sobie dam dziecku raz drugi trzeci np. laptopa, jak nie mam czasu i będzie  dobrze, a jak będę miała czas to będziemy się bawić. Niestety, moje dzieci już tak uzależniły się od elektroniki że ciężko jest ich od tego oderwać.
 Próby zakazania lub ograniczenia im, bajek gier itd. kończy się nerwami, histerią i awanturą. Niestety dopiero teraz zaczeło do mnie docierać i zauważyłam że im więcej moje dzieci siedzą przy komputerze, tym są bardziej nerwowe, nie portafią się skupić na normalnej zabawie,  są rozkojarzone i niespokojne.


Po mimo awantur, histerii, krzyków i protestów postanowiłam że każde z moich dzieci może grać  na komputerze lub smartfonie pół, godziny a bajki mogą oglądać godzinę dziennie. Mam nadzieję że uda mi się wytrwać w tym postanowieniu.

Moja rodzinka

W środę minie 12 lat odkąd jestem z moim mężem, to taka nasza rocznica.Poznaliśmy się dokładnie 13 marca 2005r, a dwa dni później już byliśmy parą.Między nami przez te dwanaście lat bywało różnie, mieliśmy swoje wzloty i upadki. Czasami bywało gorzej,czasami lepiej, ale jesteśmy razem i myślę że jest nam ze sobą dobrze. Moją receptą na udany związek jet przede wszystkim :zrozumienie,zaufanie,rozmowa, i partnerstwo.W naszym związku to mój mąż jest tym spokojnym i opanowanym człowiekiem, ja zaś, no właśnie nigdy nie wiadomo co wymyślę. Po ślubie cywilnym jesteśmy już prawie jedenaście lat (minie nam w maju),kościelny wzieliśmy dopiero pięć lat temu w święta Bożego Narodzenia. Jesteśmy szczęśliwi, po mimo iż musieliśmy się dotrzeć.Mamy wspaniałe dzieci ( Filip,Oskar i Magda).Jesteśmy zwyczajną rodziną, chodź wydaje mi się czasem że nie do końca. Jak każda rodzina mamy swoje przyzwyczajenia i zasady.Czy jetem dobrą mamą ?
Tego sama nie wiem jak każda mama chcę dla swoich dzieci jak najlepiej, ale mam swoje wady i zalety. Na pewno brakuje mi stanowczości i wytrwałości, bardzo łatwo też mnie wytrącić z równowagi.Szalonych pomysłów i miłości nam nie brakuje. Kocham moją rodzinę, bez nich moje życie nie miało by sensu.

Moja Wielkanoc

Jeszcze 9 dni  i święta Wielkanocne. Zacznie się szykowanie, sprzątanie i zamieszanie. Święta teraz, a kiedyś... Gdy sama byłam dzieckiem uwielbiałam Wielkanoc, zawsze nie mogłam się doczekać niedzieli rana i tego że wszyscy pójdziemy do babci na świąteczne śniadanie. To były święta. Do babci zjeżdżała się cała rodzina, przy stole było wesoło i głośno.Po śniadaniu razem z kuzynostwem biegaliśmy razem po podwórku,z utęsknieniem czekając na poniedziałek i na te chwile kiedy będziemy mogli bezkarnie lać się wodą. I tak też było. Od rana każde z nas biegało po domu oraz podwórku z butelką lub wiadrem wody i czekało aż ktoś się pojawi żeby go można było oblać. Nie raz lądowałam w stawie, który znajdował się w pobliżu domu. Wspomnień jest bardzo dużo i to naprawdę piękne wspomnienia. A teraz, teraz wszystko  się   zmieniło. Każde z nas ma swoje rodziny. Nie spotykamy się już u babci na śniadaniu. Jeśli już się widzimy to przez chwilę. Każdy gdzieś się spieszy i nie ma czasu nawet porozmawiać. Nasze dzieci już nie będą miały takich świąt jak my. Niby spotykamy się z rodziną na święta ale to już nie jest to samo. Nasze dzieci nie mają już nawet takich lanych poniedziałków jakie mieliśmy my. Bardzo brakuje mi tych czasów tych moich świąt Wielkanocnych.

Mamo w czerwonych szpileczkach.

Mamo która byłaś w minioną niedzielę na placu zabaw, ze swoją śliczną córeczką. Stałaś przy huśtawce na której beztrosko huśtało się Twoje dziecko. Miałaś czerwone szpileczki i ubrana byłaś  jak na imprezę roku. W dłoni trzymałaś telefon komórkowy , rozmawiałaś przez zestaw słuchawkowy. Gdybyś była mniej zajęta rozmową z koleżanką czy z kim Ty tam prowadziłaś tak wyczerpującą rozmowę. Usłyszałabyś to co ja.


 "Mamusiu chcę zejść, mamusiu pomóż mi..."

 Tak wołała Cię Twoja córka, która próbowała wydostać się z bujającej się huśtawki.
W pewnym momencie dziewczynka , szarpneła Cię za rękę. W tej chwili nie wierzyłam w to co usłyszałam, w słowa które skierowałaś do dziecka , swojego dziecka które potrzebowało Twojej pomocy.



 " Dziecko zdecyduj się, albo chcesz się huśtać albo bawić !!! Nie jestem Twoją służącą!!!.

 Na zawsze w pamięci zostaną mi , zaszklone od łez oczy Twojej córki. Które patrzyły na Ciebie ze smutkiem i bezradnością. Ja patrzyłam na Ciebie ze wściekłością chcąc Ci powiedzieć co myślę o Twoich słowach. Bo przyszłaś tu dla dziecka nie ono dla Ciebie. Wystarczyło na chwilę oderwać się od rozmowy lub nawet nie odrywając się pomóc córce zejść z huśtawki. Nie zwróciłaś nawet uwagi że wszyscy inni rodzice w tym ja , będący na placu zabaw patrzyli właśnie w Twoim kierunku. Ty po wypowiedzeniu tych słów do córki, wróciłaś jak gdyby nigdy nic do rozmowy przez telefon. 

Mam nadzieję że już więcej się nie spotkamy. Nie pozdrawiam , mama którą tak mierzyłaś bo była w dresach.



Popołudnie, siadam i  pije kawę , przeglądam w telefonie facebooka. I co !!? Trafiam na artykuł w którym już sam tytuł szokuje.



               " Przypalała dziecko papierosem , bo było niegrzeczne"
Klikam na tekst i czytam dalej.
 Okazuje się że dramat czterolatka trwał od marca do kwietnia. Rany na ciele chłopca zauważyła babcia podczas kąpieli. Maluch wyznał babci że mama przypalała go papierosami bo jak mówi "był niegrzeczny i długo biegał po podwórku". Babcia natychmiast wezwała policję, a przesłuchania przez psychologa potwierdziły wersję chłopca. Policja potwierdziła że matka znęcała się się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. Chłopiec ma rany na szyi , za uchem, na plecach oraz na dłoni. Podczas wizyty w szpitalu lekarze stwierdzili u czterolatka zespół dziecka maltretowanego. 
  Matka dziecka 27 latka została zatrzymana i przesłuchana, nie przyznaje się do winy. Chłopcem zajmie się babcia. Matce grozi 10 lat więzienia.

Czytam i zastanawiam się co ma w głowie taka "matka" , co nią kieruje. Żeby własnemu dziecku robić taką krzywdę. Mama najbliższa osoba powinna chronić , dawać poczucie bezpieczeństwa a ona świadomie funduje mu taką traumę. Biedny chłopiec, nie chcę sobie nawet wyobrażać jak musiał cierpieć. A ona , grozi jej najwyżej 10 lat. Co to jest za 10 lat za taką krzywdę. Coraz częściej słychać o takich typu przypadkach , jak np "nie żyje trzy miesięczny niemowlak, rodzice kompletnie pijani". Co kieruje tymi ludźmi? Co sprawia ze są tak bezduszni i robią krzywdę swoim własnym dzieciom. Nie mają sumienia ?

Nowa zabawka

Przyszła do nas z Ameryki. Kolejna moda , kolejny gadżet dla dzieci i młodzieży. Gdzie nie spojrzę na chodniku w szkołach. Wszyscy się tym zachwycają i bawią. FIDGET SPINNER (w tłumaczeniu "wirówka")taką właśnie nazwę nosi ta zabawka. Działanie tego gadżetu zdobywającego coraz większą popularność jest bardzo proste. Otóż Fidget Spinner można wprowadzić w ruch obrotowy, można nim zakręcić niczym łożyskiem. Mało tego wprawiony w ruch obraca się bardzo długo. Dodatkowy, a może raczej podstawowy efekt Spinnera jest taki, że jak się go podrzuci do góry, będzie bardzo równomiernie opadał. A , to za sprawą łożysk które kręcą się tworząc efekt żyroskopu.Wygląda jak miniaturowe śmigło drona lub mikroskopijnego helikoptera. Niektórzy dopatrują się w nim podobieństwa do małego krążka (złotego znicza), za którym uganiali się podczas gry quidditcha bohaterowie w powieści o Harrym Potterze.


Wpatrywanie się w kręcący się spinner ma odstresować , działać relaksująco i nieść pomoc wszystkim, którzy mają mieć problem z koncentracją. Podobno ma być polecany przez psychologów  dla nadpobudliwych dzieci z ADHD. W internecie można nawet znaleźć informacje potwierdzające, że mały przedmiot ma pomagać, np. nałogowym palaczom w rzuceniu palenia. Cena takiej zabawki waha się od 9 do nawet 50 złotych.  W niektórych szkołach w USA i Wielkiej Brytanii wprowadzono  oficjalny zakaz przynoszenia do szkół tej zabawki. Zafascynowane nią dzieci zamiast się uczyć, wolały poświęcać czas na zabawę. 

Jeśli nawet wypuszczenie w świat informacji o rzekomym prozdrowotnym działaniu Fidget spinnera było tylko sprytnym chwytem marketingowym. To okazało się to na tyle skuteczne że mały wirujący krążek może stać się zabawkowym hitem 2017 roku. Na pewno stał się tegorocznym przebojem Dnia Dziecka.

W pogoni za szczęściem

Szczęście, dla każdego z nas to słowo oznacza co innego. Dla mamy szczęściem będzie posiadanie dzieci, dla dziecka posiadanie zabawki. Są różne rodzaje szczęścia,i dla każdego z nas to szczęście wygląda inaczej.Ale czy potrafimy odnaleść to szczęście w codzienności, i zwykłym codziennym życiu? Dzień za dniem lecą, praca,dom,dzieci. Człowiek nie ma się kiedy zatrzymać, pomyśleć, docenić tego co ma. Właśnie takie przyziemnne rzeczy, że jesteśmy zdrowi , mamy pracę, dach nad głową. Że budzimy się rano i świeci słońce. Mówią docenisz jak stracisz, stracisz jak nie docenisz.." Trzeba w życiu zacząć cenić,to co daje nam los. Ktoś powie nie jestem szczęśliwy bo, nie mam domu z ogrodem i miliona na koncie. Ale ma za to kochającą żonę, wspaniałe dzieci,jest zdrowy.Ludzie nauczyli się narzekać bo tak im wygodnie.Nie ma tak na prawdę, jednej definicji szczęścia, bo każdy z nas jest inny i każdy z nas inaczej rozumie słowo "szczęście". Pewne jest to że życie mamy jedno i trzeba się cieszyć każdym dniem. Nigdy nie wiemy kiedy może zabraknąć nas na tym świecie.

 Nie jest szczęśliwy w życiu ten co ma wszystko,ale ten który cieszy się tym co ma...

sobota, 20 maja 2017

Kogel mogel

 Każdy z nas ma w pamięci taki smak który pamięta z dzieciństwa. Smak który przywołuje w nas wspomnienia , który jest dla nas niepowtarzalny. Może być to ulubiony deser , danie,czy kanapka, przeważnie coś co przygotowywała nam nasza babcia lub mama gdy byliśmy dziećmi. Możemy mieć ich wiele lub jeden wybrany. Moim takim smakiem z dzieciństwa, który pamiętam najbardziej  i który wywołuje we mnie naprawdę piękne wspomnienia, jest kogel mogel. Od najmłodszych lat jeździłam do babci na wieś i tam też spędzałam prawie każde wakacje. Pamiętam jak z kuzynką chodziłyśmy codziennie z naszą babcią z samego rana do stajni.Karmiłyśmy z babcią i wyprowadzałyśmy krowy na łąkę  oraz własnoręcznie doiłam krowę.Następnie karmiłyśmy kury i zbierałyśmy jajka.

Babcia zawsze dawała nam do kubka, z cukrem żółtko i łyżeczką ucierałyśmy na kogel mogel. Uwielbiałam ten smak. Trzeba było nie nie lada namachać żeby utrzeć tak żeby nie było czuć grudek cukru. Nikt wtedy nawet nie myślał o salmonelli czy innych chorobach. W tamtych czasach ludzie inaczej podchodzili do dbania o zdrowie. Wiadome było że "swoje" wiejskie znaczy zdrowe. Babcia nie parzyła  jajek zanim dostaliśmy je do zjedzenia na surowo. Owoce jadło się prosto z krzaka lub drzewa. A
 i nikt nas nie gonił żeby myć ręce przed każdym posiłkiem.

Dzisiaj czasy się zmieniły i nie wszystko nam smakuje tak samo jak za dziecka. Dziś przeważnie kupujemy jajka czy inne produkty w supermarketach , na targu lub w sklepach ze zdrową żywnością. Rzeczą oczywistą jest to że przed podaniem dzieciom  owoców czy warzyw bardzo staranie je najpierw myjemy. Teraz bardzo rzadko, ktokolwiek robi swoim  dzieciom kogel mogel. A jeśli już to parzymy jajka we wrzątku , mimo to jest obawa że zachorujemy.

Moja mama ostatnimi czasy zaczęła hodować własne kury i przywiozła mi jajka. Takie zdrowe , swojskie kury nie są na paszy i antybiotykach, więc i jajka zdrowe. Pierwsza moja myśl była oczywiście wiadoma, będzie kogel mogel. Moje dzieci ucieszyły się bardzo, bo już jakiś czas temu poznały smak mojego dzieciństwa  i one uwielbiają ten przysmak. Nie parzyłam jajek tych od mamy, chciałam aby to było tak jak ja to pamiętam.  A jakie są Wasze smaki dzieciństwa ?

poniedziałek, 20 marca 2017

Słodycze

Dzieci i słodycze. Wszędzie jesteśmy atakowani, różnymi spotami, reklamami, i postami o tym żeby nasze dzieci jadły mniej słodyczy albo nie jadły ich wcale.
Może ktoś uzna że jestem złą matką,ale moje dzieci jedzą słodycze i wcale nie zamierzam im tego bronić. A dlaczego? A dlatego, że kiedyś sama byłam dzieckiem które uwielbiało słodycze, i miałam je ograniczane i wiem jak to jest.
Wiem że powinno się żyć zdrowo i zdrowo odżywiać. Życie i dzieciństwo mamy też tylko jedno. Nie potrafię dzieciom odmawiać słodyczy tak często jak powinnam.Co nie oznacza że moje dzieci jedzą tylko słodkie i w takiej ilości jakiej chcą. Jedzą po obiedzie, czasem rano po śniadaniu.Nie mamy żadnych wyznaczonych dni na jedzenie słodyczy. Po prostu mają ochotę to jedzą, Wiem że nie powinnam ale jestem zdania że im bardziej im będę im tego zabraniać, tym bardziej ich będzie do tego ciągnąć.
 Dlatego nie zabraniam moim dzieciom jeść słodkiego bo wiem że bardzo to lubią. A  nam dorosłym, słodycze smakują i poprawiają czasem humor.
Tak podsumowując każdy rodzic, wie co jest dobre dla swojego dziecka a co nie.

środa, 8 marca 2017

Mała Minnie

Ktoś ważny. Dla nas dorosłych kimś ważnym jest np.żona lub mąż, przyjaciółka lub siostra,brat. A dla naszych dzieci, ten ktoś ważny, najważniejszy to oprócz rodziców jest ulubiony"miś"
 Moja córeczka Madzia ma trzy latka, jej ulubioną przytulanką jest "Minnie". Tak  Minnie z Myszki Miki, mała pluszowa maskotka. No właśnie, dla mnie to tylko maskotka a dla mojego trzy letniego dziecka to cały świat. Towarzyszy jej wszędzie odkąd pamiętam, śpi z nią, chodzi do przedszkola, jeździ do babci i  na wakacje nad morze. Zabiera ją na zakupy i do lekarza,wszędzie gdzie jest Madzia jest i Minnie. Kiedyś nawet mnie to złościło bo trzeba było ciągle pilnować żeby nie zapomniała lub jej nie zgubiła.
Aż do dnia w którym Madzia przyszła do nas nad ranem,cała zapłakana. Śniło jej się że Minnie spaliła się w piecu, tuliła myszkę do siebie i płakała. W oczach miała strach  i przerażenie.Wtedy zrozumiałam jak ważna jest dla niej,taka zwykła dla nas dorosłych mała pluszowa zabawka.


Zostań dawcą , uratuj życie