Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 listopada 2017

... nie masz facebooka nie żyjesz ...

Era facebooka dopadła nas wszystkich , nie oszukujmy się co drugi dorosły i chyba już każdy nastolatek ma konto na tym znanym portalu. Słyszałam nawet powiedzenia miedzy nastolatkami " nie masz facebooka , nie żyjesz..".  Dzięki temu portalowi mamy kontakt oraz możemy śledzić naszych znajomych , przyjaciół a nawet tych których nie lubimy. My blogerzy dzięki reklamowaniu swojego bloga na portalach społecznościowych docieramy do większej liczby odbiorców. W dzisiejszych czasach nie ma w tym nic dziwnego. I większość czasu niestety poświęcamy właśnie portalom społecznościowym.


Ale to o czym chce Wam dzisiaj napisać i to co przeraża mnie najbardziej to to że coraz młodsze osoby zakładają sobie profile na facebooku. Mimo że w regulaminie jest on dozwolony od trzynastego roku życia. Spotkałam się już z przypadkiem że przedszkolak w wieku mojego syna (6 lat) posiada konto na facebooku bo mama mu pozwoliła. Nie ważne że to dziecko jeszcze nie umie pisać ani czytać , ważne że może się pochwalić że ma fb.  Dzieci w wieku wczesnoszkolnym zakładają sobie prywatne profile , wystarczy że wpiszą inną datę urodzenia czym udowadniają w rejestracji że maja ukończony wiek niezbędny aby założyć konto.

Najbardziej przerażające  jest  to że rodzice, osoby dorosłe pozwalają własnym dzieciom na profil na fb gdzie wiedzą jakie treści oraz zdjęcia są udostępniane na tym popularnym portalu. Dzieci są zapraszane przez różne osoby do znajomych i przyjmują zaproszenia mimo iż kogoś nie znają tylko  po to aby zwiększyć liczbę znajomych. Tyle się teraz słyszy o nastolatkach , które popełniają samobójstwa tylko dlatego że było hejtowane przez kolegów i koleżanki właśnie w internecie.

Mój syn ma jedenaście lat, mimo ciągłego proszenia i wręcz błagania nie posiada konta na facebooku , ponieważ uważam że ma jeszcze na to czas. I nie przekonują mnie argumenty typu " wszyscy mają tylko nie ja.."


a Wy jak uważacie czy dziecko po niżej trzynastego roku życia powinno mieć konto na fb ? A Wasze dzieci mają ? Czekam na Wasze odpowiedzi i spostrzeżenia pod postem.

piątek, 20 października 2017

Przytłoczona

Ile razy chciałaś to wszystko rzucić, dać się ponieść chwili i zostawić wszystkie problemy i wyjść?
 Jesteś mamą , żoną, panią domu, koleżanką , przyjaciółką i pocieszycielką. Starasz się pomóc każdemu kto Cię o to poprosi. Wysłuchasz każdego kto tego potrzebuje nawet o trzeciej w nocy. A to przyjaciółce nie układa się z mężem, koleżanka z pracy ma problem z synem. Sąsiadce uciekł ukochany kotek. Starasz się nie zawieść każdego kto oczekuje od Ciebie pomocy i wysłuchania , dobrej rady. Przez Twoją głowę przeplatają się myśli i problemy obcych ludzi. Do tego dzieci , mąż i problemy w pracy.
 Wracają do domu z pracy słuchasz jak sąsiadka lamentuje bo pies sąsiada obsikał jej drzwi. Wchodzisz do domu od progu dzieci pytają co na obiad , a kiedy będzie ich ulubiona bajka i czy aby na pewno pójdziecie dzisiaj na plac zabaw.
 Mimo iż masz dość całego tego bajzlu, idziesz z dzieciakami na plac zabaw. Siadasz na ławce i obserwujesz jak dzieci pochłonięte zabawą zapominają że jesteś obok. Nagle dzwoni telefon. Koleżanka dzwoni żeby się pożalić że nie układa jej się z mężem i nie wie co ma zrobić, prosi Cię o radę. Starasz się wczuć w sytuację, mówisz jej co byś zrobiła na jej miejscu, a ona nagle się obraża bo nie takiej odpowiedzi oczekiwała.

NIEEEE STOP DOŚĆ TEGO !!!!!

 Czy ja jestem jakimś psychologiem, czy ja ludzie nie mam własnego życia. Ja rozumiem że przyjaciółka potrzebuje pomocy i nie mam jej tego za złe. Ale przelewanie na kogoś swoich problemów to nie rozwiązanie ich. Nikt nie przeżyje życia za nas, nie przerzucajmy wyborów których musimy dokonać w życiu na osoby trzecie, bo to nasze problemy i wybory.

Są dni takie jak ten, w które marzę o tym aby cały świat przestał istnieć. Aby po powrocie z pracy zamknąć się w pokoju, na łóżku owinięta kocykiem popijać herbatę z sokiem malinowym. A gdzieś tam za drzwiami świat radził sobie sam. Chyba każda z nas czasem tak ma i potrzebuje chwili aby skupić się tylko na sobie i własnej rodzinie.

sobota, 14 października 2017

I nareszcie poszłaś do pracy...

I nareszcie poszłaś do pracy, wyszłaś do ludzi szczęśliwa że wreszcie coś się zmieniło cieszysz się że przez osiem godzin będziesz po za domem i odezwiesz się od monotonności. Pierwszy dzień w pracy miła Ci w wielkim stresie, emocje i strach o to czy sobie poradzisz czy i jak przyjmą Cie współpracownicy. I tu miłe zaskoczenie każdy się z Tobą wita, uśmiecha i zagaduje. I tak mija kilka dni, poznajesz osoby w pracy zaczynasz zawierać znajomości. Nagle, bach podchodzi do Ciebie osoba i zaczyna Cie ostrzegać przed innymi. Mówi żeby nie ufać,  nie mówić za dużo, trzymać dystans do wszystkich. Z początku jesteś zszokowana ale mimo wszystko zaczynasz tak robić. W pewnym momencie zaczynasz jednak się zastanawiać, czy aby na pewno.Czy ta osoba która udziela Ci rad nie jest właśnie ta którą chcę Cię skłócić z całą resztą, zaczyna Ci mówić że coś robisz źle mimo że inni nie zwracają na to uwagi.
 Niestety w każdej pracy znajdzie się taka czarna owca, ktoś kto od początku będzie chciał Cie usunąć lub doprowadzić do tego że sama się zwolnisz. Są osoby które poddają się na samym starcie, a są i takie które walczą i wygrywają nie dadzą się presji,  robią swoje i resztę mają gdzieś. Ja jestem zdania że trzeba walczyć o swoje to że jesteśmy nowi wcale nie oznacza że gorsi.  A atmosfera w pracy przekłada się na to jak pracujesz , na jakoś wykonywanej przez Ciebie pracy.
 A Wy jakie macie doświadczenia z pracy ?

wtorek, 3 października 2017

Zrób to dla siebie

   Wstajesz rano zakładasz rozciągnięte dresy i podkoszulek albo i nie, chodzisz w piżamie po domu. Robisz sobie kawę odpalasz komputer i wciskasz włącz na pilocie od telewizora. Rękami przeczesujesz tłuste i potargane włosy. Bierzesz łyk kawy i tak zaczynasz dzień. Dzień jak co dzień. Odprowadzasz dzieci do przedszkola bez makijażu bo i po co przecież to tylko chwila. Twoje nogi już dawno nie widziały maszynki do golenia, przecież i tak nosisz długie spodnie i nikt ich nie widzi. Na paznokciach jakieś skrawki lakieru... A sam odpadnie przy myciu podłogi lub naczyń. Twoje brwi wyglądają jak krzaki w ogrodzie u sąsiada. I tak codziennie nie obchodzi Cie to jak wyglądasz bo przecież siedzisz w domu, a jeśli nie i pracujesz to jest też źle bo nie masz czasu na ogarnięcie domu a co dopiero na ogarnięcie samej siebie.

Nie, nie!!!! STOP !!!!

Wstań rano weź prysznic , ogol nogi. Zrób makijaż. Nawet tylko wtedy gdybyś miała iść tylko wyrzucić śmieci. I nie rób tego dla kogoś zrób to dla siebie dla siebie samej. Dla własnego samo poczucia, nie ważne co masz zamiar robić cały dzień, ważne jest to żebyś czuła się dobrze. Żebyś codziennie czuła się piękna i zadbana. Jesteś kobietą i zawsze bez względu na wszystko powinnaś wyglądać jak kobieta, zadbana kobieta.

Tak ja wiem że czasem się nie chce , czasem brakuje czasu , ale ja zawsze w takich momentach powtarzam sobie takie dwa zdania :

1. Mogę wyjść z domu be śniadania ale nigdy bez makijażu.
2. Kobieta zawsze powinna wyglądać dobrze , bo albo  może spotkać swoją wielką miłość a gdy już ją ma , zawsze może spotkać kogoś kogo szczerze nienawidzi i wtedy musi wyglądać dobrze.

Także kochane dbajmy o siebie.

środa, 23 sierpnia 2017

Z pamiętnika Motylka

Mając szesnaście lat ludzie cieszą się życiem, zawierają nowe znajomości. Życie się dla nich otwiera są szczęśliwi i pełni energii. Ale czy zawsze tak jest? Czy mimo uśmiechu na ustach i poznawania nowych ludzi oraz zaczynania kolejnych związków wszystko jest tak jak być powinno?  Ciepły letni sobotni wieczór, kolejna impreza. Wyszykowane i pełne szczęścia wpadamy na dyskotekę. Wszyscy już dawno szaleją na parkiecie, dołączamy i my zaczynamy się bawić dwie spragnione życia dziewczyny, przyjaciółki które wiedzą o sobie wszystko. Zabawa trwa w najlepsze i nagle muzyka  w moich uszach przestaje brzmieć a ludzie dookoła zaczynają znikać, na środku wejścia stoi on, rok czasu nie mieliśmy kontaktu. Krew zaczyna we mnie buzować czuje jak robi mi się gorąco.
On zdecydowanym krokiem podchodzi do mnie i całuje mnie jakbyśmy byli jeszcze razem. Zaczyna mi wirować w głowie i wiem że to ten moment,  ta chwila gdzie wszystko wróciło, wszystko zaczęło się jeszcze raz. Tańczę z nim wpleciona w jego ramiona a łzy szczęścia płyną mi po policzkach. Tak długo na to czekałam, tak bardzo znów pragnęłam tego by móc się do niego przytulić. Działał na mnie jak narkotyk a ja na odwyku umierałam. W chwili gdy mnie pocałował, poczułam jak bym znowu dostała działkę. Potrzebowałam go jak powietrza, tlenu bez którego się dusiłam. Był przy mnie tu i teraz a ja znów mogłabym latać. Tak spędziliśmy razem cała noc w dyskotece, znowu razem. chwilowo trwaj...  Jadąc do domu nad ranem byłam w siódmym niebie, nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania wiedziałam że przyjedzie jeszcze w niedziele. Stało się tak jak myślałam,przyjechał ale zostawił mi tylko kartkę pod drzwiami z napisem " To nie ma sensu, to się nie może udać przepraszam..."  i podpis (którego ze względów osobistych nie podam). Tak po raz drugi dostałam prosto w twarz, oblana zimnymi potami przepłakałam cała noc i kolejny dzień. Rozbita zdradzona czułam jak opadam w dół bez skrzydeł roztrzaskując się o ziemię. Przyszła kolejna sobota kolejna impreza na którą poszłam za namową przyjaciółki, ale on już się nie pojawił. Po kilku tygodniach dowiedziałam się że ma już kogoś nowego a ja, ja zostałam sama z nienawiścią do całego świata. Od tamtej pory wredna nieczuła i bez żadnych skrupułów bawiąca się uczuciami innych..cdn.

czwartek, 27 lipca 2017

Kałuża

Deszczowy dzień zapowiadał się już od samego rana. Mimo wszystko nie zamierzałam rezygnować z wyjścia z domu do przyjaciółki na kawę. Mała zjadła śniadanie ubrała się. Mówię do niej że zaraz wychodzimy a ona patrzy za okno i z uśmiechem na ustach mówi " tak deszcz, pada deszcz, mamo ja kocham deszcz".  Ubrała czerwony płaszczyk przeciw deszczowy i do tego kalosze. I tak wyszykowana czekała aż wyjdziemy. 

Szłyśmy chodnikiem a Mała skakała od kałuży do kałuży śmiejąc się przy tym w głos. Idziemy już tak dłuższą chwilę, gdy nagle za moimi plecami słyszę.


-jak Pani może pozwolić dziecku na takie bezkarne taplanie się w kałużach, a potem dostanie zapalenia płuc , kataru i będzie Pani z nią leżeć w szpitalu, przez własną nieodpowiedzialność!!!

Odwracam się i spokojnym tonem starając się nie wybuchnąć odpowiadam :

- Droga Pani , to moje dziecko i moja sprawa czy biega w kaloszach po kałużach czy też nie. Jej katar i zapalenie płuc będzie moim zmartwieniem, jeśli rzeczywiście się go nabawi. Ale dziękuję za Pani troskę.Po za tym moja córka kocha deszcz. 
 
Mówię spokojnie, po czym odwracam się i próbuję iść dalej. Gdy ta kobieta już ze wściekłością w oczach , krzyczy do mnie :

- co ma znaczyć kocha deszcz, te dzieci to rodzicom na głowę wejdą , zamiast krzyknąć powiedzieć że nie ,to po kałużach pozwalają biegać.Do czego ten świat zmierza , żeby trzy latka rządziła rodzicami.

Wzruszyłam tylko ramionami, złapałam Małą za rękę i nie wypowiadając już ani słowa poszłyśmy przed siebie.  Nie wiem czemu ta kobieta tak na mnie naskoczyła może miała zły dzień albo może sama jako dziecko lubiła chodzić po kałużach a rodzice jej nie pozwalali. Ja nie zamierzam odbierać dziecku radości jakie sprawia mu bieganie po kałużach. 

poniedziałek, 24 lipca 2017

Miłość czy wygoda...

Może jestem dziwna. Nie wróć ja jestem dziwna.
Ale nie rozumiem, nie rozumiem, par , kobiet. Które są ze sobą bo... Bo na przykład : Jestem z nim bo mnie utrzymuje, bo daje mi kasę na każdą zachciankę , czy go kocham ? Nie ważne , przecież jesteśmy razem.


  " Tak normalnie sypiamy ze sobą, chodź ja nie lubię seksu,nie ważne on robi swoje ja oglądam tv i mam spokój na tydzień"

A gdzie uczucie bliskości, ciepła, miłości. Przecież małżeństwo czy związek dwojga ludzi to nie kara od życia czy niewolnictwo. Decydując się na bycie z kim przecież nie robisz tego za karę tylko dlatego że się kochacie, lubicie i szanujecie.



" Sypiam z nim gdy czegoś potrzebuję lub chcę żeby mi kupił nową torebkę lub buty a normalnie nie chciał się zgodzić. Traktuję sex z nim jak kartę przetargową."

A gdzie w tym wszystkim miłość i troska o uczucia tej drugiej osoby, ludzie nauczyli się że seksem załatwią w dzisiejszych czasach wszystko , nawet własnego męża traktują jak potencjalnego sponsora.


" nie ważne że nie ma go w domu przez całe miesiące, przecież przelewa pieniądze na konto. Mamy z dziećmi wszystko czego trzeba..."


Czy na pewno wszystko? A gdzie tata który pójdzie z dzieckiem na rower lub mecz. Gdzie mąż który przytuli po ciężkim dniu w domu z dziećmi. A pocałunek z rana na przebudzenie i czułe " Dzień doby kochanie " .
 Czasami nie rozumiem dokąd zmierza dzisiejszy świat, pieniądze są dla ludzi ważniejsze niż uczucia i wzajemny szacunek. Miłość, nie można jej kupić ale czy na pewno nie ? 


Jestem z moim mężem już 12 lat razem z czego 11 lat po ślubie , nie wyobrażam sobie żebyśmy żyli jednym z powyższych cytatów ,. Kocham go i wiem że on mnie kocha szanujemy na wzajem siebie i swoje potrzeby. Mimo iż jestem na jego utrzymaniu , nigdy nie dał mi tego odczuć ani nigdy nie musiałam prosić się o jałmużnę. Wzajemne dbanie o miłość i uczucie pozwala przetrwać nawet największy kryzys.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Ja samolubna i nie matka polka..

Zbrzydł mi stereotyp oraz obraz mamy i żony idealnej. W filmach, reklamach, serialach i internecie. Wszędzie pokazują te perfekcyjne mamy które mają zadbany i nienaganny wygląd oraz dom. Zdrowe obiadki i brak słodyczy. Nie jestem i nigdy nie będę mamą i żoną idealną. Nie przeszkadzają mi spojrzenia oraz hejty posyłane w moją stronę. Jest w moim życiu parę takich rzeczy przez które nigdy nie będę taką typową "matką polką".

* rano kawę zawsze piję ciepłą, po mimo bycia mamą trójki dzieci. Niech pobiegają po domu trochę w piżamie. Jak trochę dłużej poczekają na śniadanie, chętniej je później zjedzą.

*czasem na obiad dostaną odmrażane pierogi lub hamburgera

* rzucam w domu zaklęcia - tak przeklinam przy dzieciach

*krzyczę w domu, bo czasami nie da się ich inaczej doprowadzić do porządku

*pozwalam dzieciom siedzieć przed telewizorem, nawet pół dnia- by mieć czas dla siebie

*bez makijażu z z domu nie wyjdę,nawet gdy grozi to spóźnieniem się dzieci do przedszkola

*wyjadam słodkie kiedy dzieci nie widzą

*okłamuje własne dzieci , tłumacząc że coś jest złe a później robię to sama

* zamykam się w łazience na łucznik

*pranie poczeka ze składaniem jeszcze drugi dzień

*kurz , jak już tyle poleżał to niech jeszcze po leży.


To tylko nie które punkty moich karygodnych zachowań. Nie będę się ukrywać i udawać kogoś kim nie jestem. Wstaję rano i nie zaczyna mi się bajka tylko codzienność. Która nie jest piękna i idealnie kolorowa. Moje dzieci i mąż są szczęśliwi  ja jestem szczęśliwa i to się liczy. A że czasem jestem samolubna ! No cóż chyba każda z nas trochę jest.


sobota, 17 czerwca 2017

Polska wolność

Żyjemy tempem życia które narzuca nam codzienność.Człowiek wstaje rano, ktoś idzie do pracy, ktoś inny prowadzi w tym czasie dzieci do przedszkola, a ktoś po prostu jeszcze śpi. My Polacy prowadzimy tak zwane beztroskie życie. Tym czasem nasi sąsiedzi oraz prawie cała Europa boi się kolejnego zamachu i kolejnych ofiar.Nasi rodacy na Wyspach oraz w Niemczech żyją w strachu przed tym aby nie zostać kolejnymi ofiarami terrorystów. Jak w swojej piosence śpiewa Polski raper Basti " Europa umiera", piosenka naprawdę trafia w samo sendo tego co teraz dzieje się w Uni Europejskiej. Z dnia na dzień coraz więcej jest zamachów bombowych, terrorystycznych gdzie giną niewinni ludzie w tym również  dzieci.

 Czytałam jakiś czas temu o islamistach, muzułmanach, oraz prawie koranu. I jako kobieta oraz mama jestem przerażona. Nie wyobrażam sobie tego, abym musiała się bać pójść z dziećmi na basen w normalnym stroju kąpielowym, czy leżąc na plaży opalać się nad naszym polskim morzem. 
Nie chcę czuć strachu  wychodząc na zakupy do marketu w bluzce z dekoltem. A już na pewno nie założę burki.Jedyna nadzieja że u nas do tego nie dojdzie. Że nasz rząd oraz nasi mężczyźni na to nie pozwolą , że polscy "kibole" pójdą walczyć tak jak to teraz obiecują. Że my kobiety nadal będziemy mogły być kobiece bez strachu przed gwałtem czy ścięciem głowy.
 Nie boję się tego powiedzieć głośno "NIE DLA PRZYJMOWANIU UCHODŹCÓW" "NIE ISLAMIZACJI EUROPY".

Zostań dawcą , uratuj życie