czwartek, 31 stycznia 2019

Zostań dawcą , uratuj życie

Temat tak często poruszany w telewizji, na różnych forach internetowych i wszędzie gdzie tylko się da. Z reklamami typu " pomożesz , bo możesz masz to w genach " spotykamy się bardzo często podczas dnia oglądając telewizję. Ale czy ktoś z nas pomyślał chodź przez chwilę co tak naprawdę kryję się za tym spotem reklamowym? 
 Ja do dzisiejszego dnia też przechodziłam obok tego raczej obojętnie , wiem że większość znanych mi ludzi są już zarejestrowani jako potencjalni dawcy szpiku. Dlaczego ja do tej pory nie zrobiłam rejestracji ? Może dlatego że boję się igieł , może dlatego że zwyczajnie nie czułam takiej potrzeby. 

Aż do dzisiaj , jako influenserka  codziennie przeglądam konta znanych i mniej znanych osób na instagramie . W pewnym momencie trafiłam na story kobiety którą uwielbiam codziennie , jej dystans do siebie życia i do innych daje mi dawkę pozytywnej energii. A dziś Agnieszka nagrywa story zapłakanym głosem i z takim przesłaniem że ciarki mi przeszły po plecach.
 Aga opowiada o 11 miesięcznej Lili która umiera , na którą nie działa chemioterapia , dziewczynka ma dziś przetaczaną krew i jej stan jest bardzo ciężki.  Agnieszka opowiadając o Lili , powiedziała coś co bardzo dało mi do myślenia. Patrząc na to że sama powtarzam że trzeba żyć tym dniem co jest i cieszyć się z każdej chwili . Nie możemy przewidzieć co spotka nas za rok czy dwa , albo nawet jutro. Jestem mamą mamą trójki zdrowych dzieci i wiem że mój świat zawaliłby się gdyby nagle okazało się że któreś jest śmiertelnie chore i jedyną nadzieją jest przeszczep....
 Bez chwili namysłu zarejestrowałam się w bazie dawców szpiku . Rejestracja trwa dosłownie chwilkę , potem czekam około dwa dni na przesyłkę. Dostajemy pakiet i po pobraniu próbki odsyłamy pakiet , czekamy około trzech miesięcy i dostajemy kartę Dawcy. 
 Dla nas to nie dużo dla kogoś to życie, życie o które ludzie walczą podczas gdy ja pisze ten post. 

POMOŻESZ BO MOŻESZ MASZ TO W GENACH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


wtorek, 29 stycznia 2019

podsumowanie i nowy początek

Jakiś czas temu postanowiłam znów wrócić do blogowania.
 Ostatnio w moim życiu zaszło wiele zmian oraz wiele się wydarzyło.
Śmierć mojego brata ciotecznego sprawiła że zaczęłam inaczej patrzeć na życie. Dotarło do mnie że nic nie trwa wiecznie i że to jak przeżyjemy swoje życie zależy tylko od nas samych.
 Nie chce żyć planami, niezrealizowanymi marzeniami oraz ciągłym czekaniem na coś co może się nigdy nie wydarzyć.

 Chce korzystać z życia , brać z niego pełnymi garściami i nie zastanawiać się co będzie jutro. Tak wiem co powiedzą niektórzy , masz dzieci powinnaś patrzeć w przyszłość. Mam dzieci wiem o tym i dlatego  chce tak żyć dla nich . Czasami jak oglądam zdjęcia innych ludzi na instagramie , podziwiam ich mieszkania i różne inne rzeczy. Tylko że każdy z nas ma inne priorytety i każdemu z nas zależy na czymś innym. Remont łazienki nie zając nie ucieknie , za to nie wiem czy za rok wakacje na pewno będą.  Skąd mam wiedzieć że przełożone wakacje będą miały okazje się zrealizować. A może być tak że zachoruję i już nigdy nie będzie mi dane np. pojechać z rodziną nad morze czy w góry.
 Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co stanie się za dzień , miesiąc a tym bardziej za rok. Ja nie chce czekać chce w miarę możliwości spełniać marzenia i cieszyć się każdym dniem.
Często wraz z mężem podejmujemy pewne decyzje zupełnie spontanicznie i wcale tego nie żałuję.
 Kocham życie i nie chcę go marnować zostawiając wszystko na później.
 Wiem że najważniejsze jest to że w tym wszystkim mam poparcie i wsparcie bliskich.
Bo w życiu chodzi o to by być szczęśliwym , i żyć tak aby każdy dzień dawał nam szczęście.
 Ten post jest jest tylko podsumowaniem i początkiem nowego blogowania.

poniedziałek, 26 marca 2018

życie na wsi a blogowanie...

Życie na wsi ma swoje plusy i minusy. Opowiem Wam dzisiaj po trochę jak ja to widzę z racji tego że sama mieszkam na wsi... A więc mieszkając na wsi musisz liczyć się z tym że będziesz miała ograniczona prywatność. Wszystko co robisz co wychodzi za strefę Twojego żie ycia czyli twojego zacisza domowego jest obserwowane, obgadywane oraz analizowane przez innych. Sąsiedzi (szczególnie jeśli mieszkasz tak jak ja w budynku wielorodzinnym) widzą i słyszą wszystko... Tak niestety cała wioska żyje Twoimi problemami bo przecież nie sukcesami wtedy dopiero było by źle. Wszyscy wiedzą co jest dla Ciebie lepsze co powinnaś robić a czego nie. A już najgorzej jeśli jesteś blogerka i nikt nie rozumie Twojej pasji i tego dlaczego to robisz. Tu pojawia się schody, po pierwszej porażce chcesz odpuścić zamknąć bloga żyć jak inni. Ludzie żyją w pewnych schematach dla nich nowe oznacza zło. Jestem blogerka która mieszka na wsi dla mnie normalna rzeczą jest poruszanie tego co się dzieje u moich dzieci w przedszkolu i naszym codziennym życiu jest dla mnie inspiracją, to tworzenia nowych wpisów i poruszania ważnych tematów.

Tak jest również jeśli chodzi o instagrama , instablog którego prowadzę ma być o moim życiu , o moim i mojej rodzinie. A niestety przez to że mieszkam na wsi i tu większość osób się zna , a moje dziecko chodzi do tutejszej szkoły również miał nieprzyjemności z powodu tego że jestem blogerką.
Ponieważ dzieci które chodzą z moim synem do klasy nie rozumieją że mój instagram nie jest kontem prywatnym a publicznym, dokuczają mu...

Na szczęście moje dzieci i mąż  rozumieją i wspierają moją pasję , więc nie mam się czym przejmować. Ludzie zawsze znajdą powód żeby sobie pogadać , a ja jestem osobą która lub być w centrum uwagi.
Są i tacy którzy próbują przekonać mojego męża aby przekonał mnie żebym zamknęła bloga i instagrama bo poruszam na nim sprawy które są nie wygodne dla niektórych osób.
 Niestety dla tych osób chciałabym im powiedzieć że nie zamierzam wcale tego zrobić. Kocham to co robię.

czwartek, 8 marca 2018

To już rok- takie przemyślenia. " Pierwsze Urodziny bloga"

Dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowym dniem nie tylko dlatego że jest to dzień kobiet ale dlatego że mój blog kończy dzisiaj rok. To już rok odkąd postanowiłam że spełnię swoje marzenie i zacznę prowadzić bloga. Mój blog mimo tego wszystkiego co się działo przez ten czas przetrwał i mam nadzieje będzie coraz lepiej. Wiele osób mnie wspiera i czyta moje wpisy ale są też i hejterzy , którym przeszkadza to co pisze.  Oprócz bloga tutaj prowadzę instabloga i oczywiście tam też są i osoby które mnie wspierają i takie które chciałby aby moje konto na instagramie nie istniało.  Niestety moich hejterów muszę rozczarować nie zamierzam rezygnować z bloga a wręcz przeciwnie zamierzam sprawić aby mój blog i instablog rozwijał się coraz bardziej.

To że poruszam pewne sprawy na blogu jest dla mnie czymś oczywistym. Spotkałam się ostatnio z tym że pewna osoba powiedziała do mojego męża "a Ty wiesz co Twoja żona dodaje na instagrama?" , otóż tak dla wszystkich niedoinformowanych , tak mój mąż wie co dodaje na instagrama i o czym pisze i wcale mu to nie przeszkadza. 

Przez ten rok pisania już wiem że blogowanie jeszcze nie każdy rozumie i nie każdy musi rozumieć. 
 

Ja kocham to co robię i nie zamierzam z tego rezygnować. Mój blog to moja pasja. I dziękuje tym co mnie wspierają i czytają moje wpisy.
 Od poniedziałku na blogu będzie pojawiać się co tydzień nowy wpis.


wtorek, 19 grudnia 2017

Czas Świąt

Pierogi, barszcz, kutia, serniczek i najważniejsze prezenty pod choinką. Tak wiem wszyscy myślą o tym i z tym kojarzą im się święta. Przed świąteczna gorączka zakupów, co komu kupić w prezencie żeby był zadowolony. Ubieranie choinki, pieczenie pierniczków i ciast. To wszystko jest ważne i tworzy ta magiczną atmosferę świat. Ale czy to jest najważniejsze czy o to wszystko chodzi właśnie w okresie świątecznym.

Dużo osób teraz zapomina po co i dlaczego obchodzimy czas Bożego Narodzenia, to czas ważny dla nas jako katolików ale i czas dla rodziny.  Dla naszych najbliższych dla tych których kochamy i którzy są bliscy naszemu sercu. W tym pięknym i magicznym czasie warto się zatrzymać i pomyśleć co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Czy ten pomięty obrus nie może poczekać a w zamian tego może lepiej cała rodzina ubrać choinkę śmiejąc się i słuchając świątecznych piosenek. Czy zamiast przed świętami pracować dłużej żeby kupić dziecku konsole, warto by było wrócić z pracy wcześniej kupić mniejszy drobiazg np. model samolotu i skleić go razem, przy kubku gorącego kakao.

Świat pędzi do przodu a my zapominamy że nasi bliscy są i powinni być dla nas ważniejsi od nowego smartfona czy kolejnej interaktywnej zabawki. Tak, wiem wiem co powiecie. Ja nie mówię o tym  żeby nie kupować sobie prezentów pod choinkę i nie robić sobie tym przyjemności. Chodzi o to żeby to nie była jedyna radość jaka dostaną od nas nasi najbliżsi.
Pamiętajmy że czas spędzony z rodziną i tymi których kochamy najbardziej jest bezcenny.

środa, 6 grudnia 2017

Jestem straszą mamą.

Jaką jestem mamą , nie mi to oceniać a moim dzieciom. Kocham swoje dzieci ale nie jestem typową matką polką. Mam czasem dość krzyków wrzasków i pisków. Na obiad czasem zafunduje im nie zdrowe jedzenie a czasem zamiast jakiegoś owoca dostaną batonika na podwieczorek. Nie karmiłam żadnego długo piersią , bo najdłużej Magdę i to dwa miesiące. Nie miałam przez to mniejszej bliskości  dziećmi. Mam z nimi bardzo dobry kontakt. Tak moje dzieci grają na komputerze , tablecie i mają swoje telefony, nie ma dla mnie w tych czasach w tym nic dziwnego.
 Jestem mamą która ma swoje zasady , ale nie kiedy nie idą w parze z innymi rodzicami i wcale nie muszą się ze mną zgadzać , nie oczekuję tego. Jak już kiedyś wspominałam lubimy żyć chwilą i czasem naprawdę dobrze jest wrzucić na luz.  Potrafię też głośno krzyczeć i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi o czym doskonale wie moja trójka. Mogę też bez wyrzutów sumienia zjeść ostatnie słodycze z szafki. Popełniam błędy i czasem żałuje tego co powiem.  Zdarza mi się też ocenić ich nie sprawiedliwie i późnij przeprosić. Ale czy z tych wszystkich powodów mam uważać że jestem złą mamą ? Czy życie musi polegać cały czas na określonych regułach ,dlaczego musimy żyć według wyznaczonych reguł. Ja tak nie chce i nie będę, nie zamierzam.  Kocham swoje dzieci ale oprócz bycia mamą jestem również kobietą i mam swoje własne potrzeby. Czasem mam takie dni że nie mam ochoty na nic i chciałabym mieć spokój , to są dni kiedy moje dzieci mogą siedzieć i do woli oglądać bajki czy grać na komputerze. Nie czuję się wtedy gorsza , bo nie robię tego codziennie. Czasami każda z nas robi coś, czego nigdy nie poprą inne mamy.  Ale każda z nas jest inna i każda na swój sposób żyje i kocha swoje dzieci. Pamiętajmy o tym kochane mamy, i nie dajmy się zwariować.

wtorek, 21 listopada 2017

Ale czy to jest wystarczające, daje Ci spełnienie?

Przychodzi w życiu taki czas czy zaczynasz się zastanawiać, czy aby masz w życiu wszystko czego chciałaś, czy naprawdę jesteś szczęśliwa. Masz prawie trzydzieści lat , kochającego męża , trójkę wspaniałych dzieci, stabilizację i bezpieczeństwo. Ale czy to jest wystarczające, daje Ci spełnienie? Czy to jest to czego chciałaś , o czym marzyłaś jako nastolatka? Dobrze wiesz że nie jesteś idealną mamą, żoną ani panią domu.
 Mając piętnaście lat marzyłaś o ciągłych imprezach, o beztroskim życiu i o tym by spać do południa. Byłaś pewna że Twoja pierwsza miłość to ta na całe życie. Chciałaś żyć pełnią życia, wierząc że każdego dnia będzie wszystko tak jak sobie to wymarzyłaś. Jedynymi problemami które wtedy spędzały Ci sen z powiek było to czy w sobotę rodzice puszczą Cię na imprezę, a po powrocie z niej aby nie wyczuli że piłaś.

No i stało się , zaczęłaś dorastać ,zmieniłaś priorytety. Twoja pierwsza miłość okazała się totalną porażką chodź do dziś czasami po niej cierpisz. W wieku osiemnastu lat urodziłaś pierwsze dziecko i wyszłaś za mąż. Nocne imprezowanie zamieniłaś na nocne wstawanie do dziecka, beztroskie chwile odleciały i zamieniły się w fale troski o najbliższych. Musiałaś stać się odpowiedzialna, z biegiem czasu stało się to dla Ciebie normą a kolejne lata dawały poczucie tego że zaczynasz żyć innym życiem. Mąż dzieci i dom stały się Twoim planem numer jeden. Stare przyjaźnie zaczęły się zacierać wasze drogi się rozeszły. Na to miejsce pojawiły się nowe trwałe osoby w Twoim życiu. Dni czasami bywają bardzo ciężkie, dzieci chorują, Ty nie masz chwili dla siebie. Świat przewraca Ci się do góry nogami. Kochasz męża i dzieci ale czasami masz ochotę uciec od tego wszystkiego.

Czy to wszystko co posiadasz , jest tym czego chciałaś. Mąż którego tak kochasz, jest dla Ciebie tym jedynym? Jak często zadajesz sobie pytanie co by było gdyby ?
Gdyby co ? Gdybyś nie poznała swojego męża , nie miała dzieci. Tamten świat już nie istnieje. Poznałaś mężczyznę z którym chcesz spędzić resztę życia, masz z nim wspaniałe dzieci. Jesteś szczęśliwa , musisz być zrozum to jest teraz Twoje życie i Twój czas. Tamtej Ciebie już nie ma i nie będzie. Gdzieś tam na górze ktoś dobrze to przemyślał i dlatego jesteś tu gdzie jesteś. Teraz jest inaczej jest lepiej. Bo jest prawda ?

środa, 15 listopada 2017

... nie masz facebooka nie żyjesz ...

Era facebooka dopadła nas wszystkich , nie oszukujmy się co drugi dorosły i chyba już każdy nastolatek ma konto na tym znanym portalu. Słyszałam nawet powiedzenia miedzy nastolatkami " nie masz facebooka , nie żyjesz..".  Dzięki temu portalowi mamy kontakt oraz możemy śledzić naszych znajomych , przyjaciół a nawet tych których nie lubimy. My blogerzy dzięki reklamowaniu swojego bloga na portalach społecznościowych docieramy do większej liczby odbiorców. W dzisiejszych czasach nie ma w tym nic dziwnego. I większość czasu niestety poświęcamy właśnie portalom społecznościowym.


Ale to o czym chce Wam dzisiaj napisać i to co przeraża mnie najbardziej to to że coraz młodsze osoby zakładają sobie profile na facebooku. Mimo że w regulaminie jest on dozwolony od trzynastego roku życia. Spotkałam się już z przypadkiem że przedszkolak w wieku mojego syna (6 lat) posiada konto na facebooku bo mama mu pozwoliła. Nie ważne że to dziecko jeszcze nie umie pisać ani czytać , ważne że może się pochwalić że ma fb.  Dzieci w wieku wczesnoszkolnym zakładają sobie prywatne profile , wystarczy że wpiszą inną datę urodzenia czym udowadniają w rejestracji że maja ukończony wiek niezbędny aby założyć konto.

Najbardziej przerażające  jest  to że rodzice, osoby dorosłe pozwalają własnym dzieciom na profil na fb gdzie wiedzą jakie treści oraz zdjęcia są udostępniane na tym popularnym portalu. Dzieci są zapraszane przez różne osoby do znajomych i przyjmują zaproszenia mimo iż kogoś nie znają tylko  po to aby zwiększyć liczbę znajomych. Tyle się teraz słyszy o nastolatkach , które popełniają samobójstwa tylko dlatego że było hejtowane przez kolegów i koleżanki właśnie w internecie.

Mój syn ma jedenaście lat, mimo ciągłego proszenia i wręcz błagania nie posiada konta na facebooku , ponieważ uważam że ma jeszcze na to czas. I nie przekonują mnie argumenty typu " wszyscy mają tylko nie ja.."


a Wy jak uważacie czy dziecko po niżej trzynastego roku życia powinno mieć konto na fb ? A Wasze dzieci mają ? Czekam na Wasze odpowiedzi i spostrzeżenia pod postem.

niedziela, 5 listopada 2017

Święta już w październiku

Uwielbiam, a nawet kocham Święta Bożego Narodzenia. Są to magiczne święta pełne ciepła i miłości. Przed świąteczna gorączka , bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów . Wszystkie wystawy sklepowe są tak pięknie przystrojone z nieba leci biały puch.. Świat zwalnia i zaczyna się czuć miłość i zapach świąt w powietrzu. I ma to swój urok i chyba nie ma takiej osoby która tego nie lubi. 


Ale ludzie wszystko ma swój czas. Fajnie gdy pod koniec listopada zaczyna prószyć śnieg a na wystawach sklepowych pojawiają się pięknie przystrojone choinki. Właśnie pod koniec listopada!!! Nie w październiku , w tym roku przeraziło mnie to że już w połowie października można było kupić w sklepach mikołaje z czekolady , a na wystawach niektórych sklepów stoją już choinki. Przed Wszystkimi Świętymi to już naprawdę nie ma ani uroku ani jakiejś magii. To własnie ten czas na który czekamy, sprawia że Święta Bożego Narodzenia że są to wyjątkowe święta. A zaczynając już w październiku tracimy to co jest w tym wszystkim najlepsze.

Dla mnie osobiście okres przed świąteczny zaczyna się gdy w telewizji zaczynają puszczać reklamę świąteczną coca coli. To dla mnie znak że zaczyna się ten magiczny czas. A u Was o jak to jest ? Popieracie i lubicie to że w sklepach tak szybko zaczynają przygotowania do świąt ?

sobota, 21 października 2017

Jesień ma swój urok

Pierwszy mój wpis gdzie jest mało słów dużo zdjęć. I o to własnie mi chodziło.

Nastała jesień.

 Wszystkim jesień kojarzy się z chandrą, depresją i długimi wieczorami w domu pod kocem.
Ale wcale tak nie musi być, jesień może być też piękna. My dzisiaj osobiście się o tym przekonaliśmy w bardzo pięknym miejscu jakim jest Arboretum w Wojsławicach , przepiękne miejsce zarówno wiosną i latem ale także właśnie jesienią.






















Piękne miejsce które spodoba się nie tylko dorosłym ale i dzieciom. I dla dzieci właśnie jest też miejsce które uwielbia chyba każde dziecko czyli plac zabaw. Jest miejsce na ognisko oraz po całym ogrodzie są porozmieszczane ławki gdzie można usiąść odpocząć a zarazem podziwiać piękno przyrody.

My na pewno wrócimy tam jeszcze wiosną lub latem gdy kwitnąć zaczną rododendrony które kocham, jest ich tam na prawdę masa i muszą wyglądać magicznie gdy kwitną.
Tego jak jest tam pięknie nie da rady opisać słowami, to trzeba zobaczyć. Pamiętajcie tylko że Arboretum otwarte jest od 17 kwietnia do 22 października.

piątek, 20 października 2017

Przytłoczona

Ile razy chciałaś to wszystko rzucić, dać się ponieść chwili i zostawić wszystkie problemy i wyjść?
 Jesteś mamą , żoną, panią domu, koleżanką , przyjaciółką i pocieszycielką. Starasz się pomóc każdemu kto Cię o to poprosi. Wysłuchasz każdego kto tego potrzebuje nawet o trzeciej w nocy. A to przyjaciółce nie układa się z mężem, koleżanka z pracy ma problem z synem. Sąsiadce uciekł ukochany kotek. Starasz się nie zawieść każdego kto oczekuje od Ciebie pomocy i wysłuchania , dobrej rady. Przez Twoją głowę przeplatają się myśli i problemy obcych ludzi. Do tego dzieci , mąż i problemy w pracy.
 Wracają do domu z pracy słuchasz jak sąsiadka lamentuje bo pies sąsiada obsikał jej drzwi. Wchodzisz do domu od progu dzieci pytają co na obiad , a kiedy będzie ich ulubiona bajka i czy aby na pewno pójdziecie dzisiaj na plac zabaw.
 Mimo iż masz dość całego tego bajzlu, idziesz z dzieciakami na plac zabaw. Siadasz na ławce i obserwujesz jak dzieci pochłonięte zabawą zapominają że jesteś obok. Nagle dzwoni telefon. Koleżanka dzwoni żeby się pożalić że nie układa jej się z mężem i nie wie co ma zrobić, prosi Cię o radę. Starasz się wczuć w sytuację, mówisz jej co byś zrobiła na jej miejscu, a ona nagle się obraża bo nie takiej odpowiedzi oczekiwała.

NIEEEE STOP DOŚĆ TEGO !!!!!

 Czy ja jestem jakimś psychologiem, czy ja ludzie nie mam własnego życia. Ja rozumiem że przyjaciółka potrzebuje pomocy i nie mam jej tego za złe. Ale przelewanie na kogoś swoich problemów to nie rozwiązanie ich. Nikt nie przeżyje życia za nas, nie przerzucajmy wyborów których musimy dokonać w życiu na osoby trzecie, bo to nasze problemy i wybory.

Są dni takie jak ten, w które marzę o tym aby cały świat przestał istnieć. Aby po powrocie z pracy zamknąć się w pokoju, na łóżku owinięta kocykiem popijać herbatę z sokiem malinowym. A gdzieś tam za drzwiami świat radził sobie sam. Chyba każda z nas czasem tak ma i potrzebuje chwili aby skupić się tylko na sobie i własnej rodzinie.

sobota, 14 października 2017

I nareszcie poszłaś do pracy...

I nareszcie poszłaś do pracy, wyszłaś do ludzi szczęśliwa że wreszcie coś się zmieniło cieszysz się że przez osiem godzin będziesz po za domem i odezwiesz się od monotonności. Pierwszy dzień w pracy miła Ci w wielkim stresie, emocje i strach o to czy sobie poradzisz czy i jak przyjmą Cie współpracownicy. I tu miłe zaskoczenie każdy się z Tobą wita, uśmiecha i zagaduje. I tak mija kilka dni, poznajesz osoby w pracy zaczynasz zawierać znajomości. Nagle, bach podchodzi do Ciebie osoba i zaczyna Cie ostrzegać przed innymi. Mówi żeby nie ufać,  nie mówić za dużo, trzymać dystans do wszystkich. Z początku jesteś zszokowana ale mimo wszystko zaczynasz tak robić. W pewnym momencie zaczynasz jednak się zastanawiać, czy aby na pewno.Czy ta osoba która udziela Ci rad nie jest właśnie ta którą chcę Cię skłócić z całą resztą, zaczyna Ci mówić że coś robisz źle mimo że inni nie zwracają na to uwagi.
 Niestety w każdej pracy znajdzie się taka czarna owca, ktoś kto od początku będzie chciał Cie usunąć lub doprowadzić do tego że sama się zwolnisz. Są osoby które poddają się na samym starcie, a są i takie które walczą i wygrywają nie dadzą się presji,  robią swoje i resztę mają gdzieś. Ja jestem zdania że trzeba walczyć o swoje to że jesteśmy nowi wcale nie oznacza że gorsi.  A atmosfera w pracy przekłada się na to jak pracujesz , na jakoś wykonywanej przez Ciebie pracy.
 A Wy jakie macie doświadczenia z pracy ?

wtorek, 3 października 2017

Zrób to dla siebie

   Wstajesz rano zakładasz rozciągnięte dresy i podkoszulek albo i nie, chodzisz w piżamie po domu. Robisz sobie kawę odpalasz komputer i wciskasz włącz na pilocie od telewizora. Rękami przeczesujesz tłuste i potargane włosy. Bierzesz łyk kawy i tak zaczynasz dzień. Dzień jak co dzień. Odprowadzasz dzieci do przedszkola bez makijażu bo i po co przecież to tylko chwila. Twoje nogi już dawno nie widziały maszynki do golenia, przecież i tak nosisz długie spodnie i nikt ich nie widzi. Na paznokciach jakieś skrawki lakieru... A sam odpadnie przy myciu podłogi lub naczyń. Twoje brwi wyglądają jak krzaki w ogrodzie u sąsiada. I tak codziennie nie obchodzi Cie to jak wyglądasz bo przecież siedzisz w domu, a jeśli nie i pracujesz to jest też źle bo nie masz czasu na ogarnięcie domu a co dopiero na ogarnięcie samej siebie.

Nie, nie!!!! STOP !!!!

Wstań rano weź prysznic , ogol nogi. Zrób makijaż. Nawet tylko wtedy gdybyś miała iść tylko wyrzucić śmieci. I nie rób tego dla kogoś zrób to dla siebie dla siebie samej. Dla własnego samo poczucia, nie ważne co masz zamiar robić cały dzień, ważne jest to żebyś czuła się dobrze. Żebyś codziennie czuła się piękna i zadbana. Jesteś kobietą i zawsze bez względu na wszystko powinnaś wyglądać jak kobieta, zadbana kobieta.

Tak ja wiem że czasem się nie chce , czasem brakuje czasu , ale ja zawsze w takich momentach powtarzam sobie takie dwa zdania :

1. Mogę wyjść z domu be śniadania ale nigdy bez makijażu.
2. Kobieta zawsze powinna wyglądać dobrze , bo albo  może spotkać swoją wielką miłość a gdy już ją ma , zawsze może spotkać kogoś kogo szczerze nienawidzi i wtedy musi wyglądać dobrze.

Także kochane dbajmy o siebie.

sobota, 23 września 2017

Tomik wierszy " Istnienie"

Po raz pierwszy piszę recenzję. I może bym się na to nie zdecydowała, gdyby nie to że chcę Wam przedstawić tomik wierszy. Wierszy w których każdy znajdzie coś dla siebie.
 Tomik pod tytułem " Istnienie" Agnieszki Słabczyńskiej. Jest to pierwszy zbiór  wierszy tej autorki , czy będą następne ? Oto trzeba zapytać samej autorki. Autorka jest moją ciocią, siostrą mojej mamy, jest mamą i żoną. Pracuje oraz jak każda z nas zajmuje się domem. Pisanie to jej pasja i jak sama dodaje pisze od dziecka. Sprawia jej to ogromną radość.Pisanie właśnie wierszy jest taką jej odskocznią od codzienności. Tak myślę że pasję do pisania odziedziczyłam właśnie po cioci.


Tomik o którym piszę zawiera sześćdziesiąt wierszy, krótszych oraz dłuższych. Które opisują czasem bardzo mocno towarzyszące nam uczucia. Moim takim ulubionym wierszem jest " Słońce w kałuży" bardzo często wracam do tego wiersza. Wszystkie wiersze w tym tomiku mają taką barwę uczuć w których można wyczuć smutek , gniew, cierpienie ale i też radość i miłość.
Moim takim skromnym zdaniem takie wiersze są najlepsze takie pisane z pasją miłością, takie gdzie autor przelewa  swoje uczucia na papier są najbardziej prawdziwe. Z całego serca polecam każdemu kto lubi czytać wiersze, warto mieć taki tomik w swojej biblioteczce.

Jeśli chodzi o zakup i cenę tomiku zapraszam na priv , tam podam dane kontaktowe.

wtorek, 12 września 2017

Po co Ci ten blog ?

Poszłaś do pracy, masz mniej czasu dla siebie. Po co Ci ten blog ? Kiedy będziesz pisać ? Nie będziesz miała czasu. Daj sobie z tym spokój.



Na każdym kroku słyszę podobne pytania i stwierdzenia. Od ludzi którzy wiedzą od początku że piszę bloga i od tych którzy dowiadują się dopiero czym się zajmuję oprócz domu i pracy. Ostatnio pisałam z koleżanką że od początku września zaczęłam pracę na pełen etat. I tak od słowa do słowa wyszło że w wolnych chwilach pisze bloga. Wtem padło od niej pytanie : Po co Ci ten blog?

Moja odpowiedź była prosta bo lubię pisać to moja pasja. A w życiu trzeba mieć jakąś pasję , coś co Cię odpręża , coś przy czym możesz odpocząć i nie jest to tylko chwila z kubkiem gorącej herbaty.
 Jak dam radę pogodzić pisanie bloga z obowiązkami i pracą?? Normalnie wiele blogerek  i blogerów pisze pracuje i zajmuję się domem. Blog jest pasją nie obowiązkiem. Ostatnio nad prowadzeniem bloga i o tym jak często trzeba lub powinno się dodawać wpisy na bloga , dał mi do myślenia wpis pewnej blogerki Pani Miniaturowej. Napisała że blog to nie obowiązek , że oprócz tego że spadną Ci statystyki to jak nie dodasz wpisu co drugi dzień lub co tydzień to świat się nie zawali i nikt przez to płakać nie będzie. 

Dla mnie blog to odskocznia , piszę bo sprawia mi to przyjemność. Jestem blogerką bo chcę i lubię. Nie dlatego że muszę.

sobota, 2 września 2017

z pamiętnika Motylka-ostatnia część

Przychodzi w życiu taki moment że już wiesz że to koniec , już nic z tym nie zrobisz. Wiesz  że musisz odpuścić. Dociera do Ciebie że to czego tak bardzo pragnęłaś  nigdy nie będzie Twoje. Marzenia że on wróci zaczynają się oddalać , wiesz że to nigdy się nie stanie. Życie zaczyna toczyć się innym torem, zaczynasz się uśmiechać. Świat nabiera barw. Już nie tęsknisz i nie myślisz.. Zaczynasz żyć. Nie szukasz już zemsty za ból i cierpienie ale miłości i zrozumienia. Nagle pojawia się ktoś, ktoś kto zupełnie nie przypomina Ci jego.  Czujesz się dobrze w jego towarzystwie , jesteś szczęśliwa i zakochujesz się bez opamiętania. Zapominasz o tym co boli i jak bardzo bolało. Wszystko dookoła robi się piękniejsze, kochasz i jesteś kochana. Wspólne plany na przyszłość. Mijają dni miesiące a Ty jesteś coraz szczęśliwsza. Przeszłość została za Tobą, aż do pewnego momentu. Znów spotykasz go na swojej drodze, wspomnienia wracają a Ty czujesz to ukłucie w sercu. On nie pojawia się nie bez powodu, chce do Ciebie wrócić. Powtarza Ci że Cię kocha i że tym razem wszystko się uda. Ty jednak wiesz że nie możesz , nie potrafisz mu zaufać i zniszczyć wszystko to co teraz masz. I mimo iż serce Ci pęka odmawiasz. Czujesz się rozdarta i bijesz się z myślami ale wiesz że dobrze zrobiłaś. Bo mimo iż już nie będzie go w Twoim życiu, wiesz że zostanie gdzieś na dnie Twojego serca. Tak zaczynasz nowe życie, kochasz i jesteś szczęśliwa , bierzesz ślub i zostajesz mamą. Jesteś naprawdę szczęśliwa i kochasz. Wasze drogi rozeszły się bezpowrotnie ale wiesz że tak jest dla Was lepiej. Czasami tylko zastanawiasz się czy jest szczęśliwy czy myśli o Tobie czasem i czy jesteś też na dnie jego serca.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

z pamiętnika Motylka część 2

Lato minęło, nadeszła jesień, zima i wreszcie wiosna miesiąc w którym wszystko budzi się do życia. Tylko nie ja,ja  stałam w miejscu.Tęsknota, żal i uczucie pustki to jedyne co czułam. Każda myśl o nim przyrawiała mnie o wybuch płaczu. Nie potrafiłam pogodzić się z tym że jego już nie ma. Że już nigdy mnie nie przytuli pocałuje, nigdy już nie będzie nas. Szukałam każdego pretekstu żeby się z nim spotkać zobaczyć, zamienić chodź słowo.I tak było tego dnia, egzaminy dla klas trzecich gimnazjum. Po napisaniu wyszłam i zdecydowałam że czas porozmawiać może jednak jest szansa. Pojechałam do niego był w domu sam, pilnował rodzeństwa. I stało się po chwili rozmowy przytulił mnie do siebie i pocałował. To ta chwila na którą czekałam. Wtuleni rozmawialiśmy i całowaliśmy się na przemian. Czas dla mnie stanął w miejscu, nie liczyło się nic oprócz tego że znów jest przy mnie. Znów czułam jego zapach i dłonie dotykające mojego ciała,niczego więcej nie pragnęłam. Jedynie tego by zostało tak na zawsze. Trwało to może tak z trzy godziny. Aż przyszedł czas  mojego powrotu  do domu.
 I tu znów przyszło rozczarowanie. Odprowadził mnie do drzwi, pocałował spojrzał w oczy  i w tym momencie domyśliłam się że coś jest nie tak. Dla niego to była tylko chwila zapomnienia,nie chciał do mnie wrócić, a ja głupia znów dałam się nabrać.  Powiedział mi to prosto w twarz, po raz kolejny cierpiałam za to jak bardzo go kochałam. Powinnam go znienawidzić ,  jednak nie potrafiłam.Wracałam do niego gdy tylko tego chciał. Po każdym rozstaniu bolało coraz bardziej, zamknięta w sobie rozpaczałam że nie mogę być z nim że to czego pragnę najbardziej na świecie jest po za moim zasięgiem.  Pisałam listy,  nawet prosiłam, niestety nic to nie dało. Im bardziej naciskałam tym bardziej on się ode mnie oddalił. A ja zaczęłam zmieniać swoje uczucie miłości w nienawiść, winny był cały świat..Po nim każdy chłopak z którym byłam, był dla mnie zabawką, zemsta za mój ból. Moja psychika zmieniła się, nie byłam i nigdy nie będę już taka jak kiedyś.

środa, 23 sierpnia 2017

Z pamiętnika Motylka

Mając szesnaście lat ludzie cieszą się życiem, zawierają nowe znajomości. Życie się dla nich otwiera są szczęśliwi i pełni energii. Ale czy zawsze tak jest? Czy mimo uśmiechu na ustach i poznawania nowych ludzi oraz zaczynania kolejnych związków wszystko jest tak jak być powinno?  Ciepły letni sobotni wieczór, kolejna impreza. Wyszykowane i pełne szczęścia wpadamy na dyskotekę. Wszyscy już dawno szaleją na parkiecie, dołączamy i my zaczynamy się bawić dwie spragnione życia dziewczyny, przyjaciółki które wiedzą o sobie wszystko. Zabawa trwa w najlepsze i nagle muzyka  w moich uszach przestaje brzmieć a ludzie dookoła zaczynają znikać, na środku wejścia stoi on, rok czasu nie mieliśmy kontaktu. Krew zaczyna we mnie buzować czuje jak robi mi się gorąco.
On zdecydowanym krokiem podchodzi do mnie i całuje mnie jakbyśmy byli jeszcze razem. Zaczyna mi wirować w głowie i wiem że to ten moment,  ta chwila gdzie wszystko wróciło, wszystko zaczęło się jeszcze raz. Tańczę z nim wpleciona w jego ramiona a łzy szczęścia płyną mi po policzkach. Tak długo na to czekałam, tak bardzo znów pragnęłam tego by móc się do niego przytulić. Działał na mnie jak narkotyk a ja na odwyku umierałam. W chwili gdy mnie pocałował, poczułam jak bym znowu dostała działkę. Potrzebowałam go jak powietrza, tlenu bez którego się dusiłam. Był przy mnie tu i teraz a ja znów mogłabym latać. Tak spędziliśmy razem cała noc w dyskotece, znowu razem. chwilowo trwaj...  Jadąc do domu nad ranem byłam w siódmym niebie, nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania wiedziałam że przyjedzie jeszcze w niedziele. Stało się tak jak myślałam,przyjechał ale zostawił mi tylko kartkę pod drzwiami z napisem " To nie ma sensu, to się nie może udać przepraszam..."  i podpis (którego ze względów osobistych nie podam). Tak po raz drugi dostałam prosto w twarz, oblana zimnymi potami przepłakałam cała noc i kolejny dzień. Rozbita zdradzona czułam jak opadam w dół bez skrzydeł roztrzaskując się o ziemię. Przyszła kolejna sobota kolejna impreza na którą poszłam za namową przyjaciółki, ale on już się nie pojawił. Po kilku tygodniach dowiedziałam się że ma już kogoś nowego a ja, ja zostałam sama z nienawiścią do całego świata. Od tamtej pory wredna nieczuła i bez żadnych skrupułów bawiąca się uczuciami innych..cdn.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pierwsza miłość

Pierwsza miłość, dla każdego z nas oznacza coś innego. Każdy z nas przeżył swoją pierwszą miłość.  Czasami kończyła się ona po jakimś czasie, a w innym przypadku trwa do dziś. Nie ważne, ważne jest to że w naszym sercu zostanie ona na zawsze. Ja mojej pierwszej miłości nie zapomnę do końca życia. Poznaliśmy się w szkole i chodź znaliśmy się już jakiś czas nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Aż do tamtego dnia gdy przyjechał do mnie rowerem pożyczyć płyty. Był ostatni dzień maja, pogoda była piękna, wszystko wtedy nabrało innego lepszego znaczenia. I tak zakochałam się po uszy. Byliśmy ze sobą trzy miesiące, nasze rozstanie było dla mnie jak koniec świata. Niestety ze względów osobistych nie przytoczę tu jego imienia oraz powodu rozstania. Ale mogę Wam powiedzieć że bardzo długo był w moim sercu. Każdego chłopaka po nim traktowałam jak zabawkę, zmieniłam się byłam zimna i to on nauczył mnie że nie wolno się angażować. Każdy wolny dzień, każda wolna chwile spędziliśmy razem. Był moim ideałem, kimś kto był dla mnie całym światem. Nie przeszkadzało mi to że przede mną miał już wiele dziewczyn, że nie byłam dla niego tą pierwszą miłością. Ważne dla mnie było to że był przy mnie a ja byłam zakochana i szczęśliwa.
Do dnia kiedy 7 sierpnia ze mną zerwał,  świat mi się zawalił nie chciało mi się żyć. Miałam wtedy piętnaście lat, a tamten dzień zostawił piętno na moich uczuciach i życiu aż do teraz. Wspomnienia wracają a wraz z nimi uczucie żalu, nienawiści i bólu jakie towarzyszyły mi przez bardzo długi czas, a nawet przez kilka dobrych lat. Wszystko się zmieniło i zmieniłam się ja, po wielu próbach odzyskania go w końcu odpuściłam. Jednego jestem pewna nigdy mu nie wybaczę.Do póki nie poznałam mojego męża nie było dnia żebym o nim nie myślała , mówią że czas leczy rany,  mnie przyzwyczaił do bólu. Kilkakrotnie dawał mi już później nadzieję że będziemy znów razem lecz to przeważnie trwało kilka dni i znów musiałam uczyć się życia bez niego. Ktoś powie piszesz głupoty jak mogłaś kochać kogoś w wieku piętnastu lat.

Otóż kochałam i mimo iż teraz mam męża którego kocham nad życie wiem że część tamtej miłości zawsze zostanie gdzieś we mnie. Nauczyłam się żyć z myślą że to co było nigdy nie wróci, czas płynie do przodu. Już nie kuję  mnie w sercu kiedy go widzę,  każde z nas poszło swoją drogą. Dlaczego o tym piszę, a dlatego że moja pierwsza miłość nie była tylko zwykłym zakochaniem nastolatki, była czymś co zmieniło moje życie i mnie na zawsze. Mało jest osób które będą wiedziały o kim pisze i chciałabym żeby tak zostało. Ci którzy wiedzą i znają ten rozdział w moim życiu wiedzą jak to wszystko wyglądało dzień po dniu. A Wy jaki na Was miała wpływ Wasza pierwsza miłość?


                                         motylek 2003

środa, 16 sierpnia 2017

karma

Od jakiegoś czasu  moim ulubionym powiedzeniem jest powiedzenie że " karma wraca i przeważnie jest s*ką ". Wierzę w karmę i dobrych i złych uczynków.  Do jakiegoś czasu byłam dość mściwą osobą, jeśli ktoś zrobił mi krzywdę lub komuś z moich bliskich pragnęłam zemsty.

Dziś jestem starsza i mądrzejsza. Wierze w to że karma wraca nie ważne w jakiej postaci ale dosięgnie każdego. Nie ważne czy to był dobry czy zły uczynek.


Karma- występująca w buddyzmie lub innych religiach wiara, że wszystkie uczynki które zrobiła dana osoba do niej wracają. Jeśli było to coś dobrego, może spodziewać się dobroci w stronę swojej osoby. A jeśli było to coś złego wtedy stanie mu się coś przykrego.


Jakoś do tej pory nie zastanawiałam się nad sensem istnienia karmy ale teraz odkąd w nią uwierzyłam wiem że istnieje i że mogę na nią liczyć.

" Karma zawsze wraca i przeważnie jest s*ką"

" Jestem zbyt leniwa na zemstę , usiądę i poczekam aż karma zacznie działać "

Pewnie wielu z Was zapyta po co o tym piszę. A po to że ostatnio w moim życiu i obok mnie dzieją się rzeczy które mnie ranią , takie które pchają mnie do zemsty. Za dużo w około mnie ludzi którzy są zawistni , robią człowiekowi po złości. I z zazdrości próbują zniszczyć to co mam. Niestety już mogę im powiedzieć że mi się to nie uda za stałam się silniejsza i bardziej odporna. Mało tego sama zaczęłam pluć jadem. I jeśli czekanie na karmę mi się znudzi możecie liczyć na zemstę.

A Wy wierzycie w karmę ???

Zostań dawcą , uratuj życie