Pierwsza miłość, dla każdego z nas oznacza coś innego. Każdy z nas przeżył swoją pierwszą miłość. Czasami kończyła się ona po jakimś czasie, a w innym przypadku trwa do dziś. Nie ważne, ważne jest to że w naszym sercu zostanie ona na zawsze. Ja mojej pierwszej miłości nie zapomnę do końca życia. Poznaliśmy się w szkole i chodź znaliśmy się już jakiś czas nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Aż do tamtego dnia gdy przyjechał do mnie rowerem pożyczyć płyty. Był ostatni dzień maja, pogoda była piękna, wszystko wtedy nabrało innego lepszego znaczenia. I tak zakochałam się po uszy. Byliśmy ze sobą trzy miesiące, nasze rozstanie było dla mnie jak koniec świata. Niestety ze względów osobistych nie przytoczę tu jego imienia oraz powodu rozstania. Ale mogę Wam powiedzieć że bardzo długo był w moim sercu. Każdego chłopaka po nim traktowałam jak zabawkę, zmieniłam się byłam zimna i to on nauczył mnie że nie wolno się angażować. Każdy wolny dzień, każda wolna chwile spędziliśmy razem. Był moim ideałem, kimś kto był dla mnie całym światem. Nie przeszkadzało mi to że przede mną miał już wiele dziewczyn, że nie byłam dla niego tą pierwszą miłością. Ważne dla mnie było to że był przy mnie a ja byłam zakochana i szczęśliwa.
Do dnia kiedy 7 sierpnia ze mną zerwał, świat mi się zawalił nie chciało mi się żyć. Miałam wtedy piętnaście lat, a tamten dzień zostawił piętno na moich uczuciach i życiu aż do teraz. Wspomnienia wracają a wraz z nimi uczucie żalu, nienawiści i bólu jakie towarzyszyły mi przez bardzo długi czas, a nawet przez kilka dobrych lat. Wszystko się zmieniło i zmieniłam się ja, po wielu próbach odzyskania go w końcu odpuściłam. Jednego jestem pewna nigdy mu nie wybaczę.Do póki nie poznałam mojego męża nie było dnia żebym o nim nie myślała , mówią że czas leczy rany, mnie przyzwyczaił do bólu. Kilkakrotnie dawał mi już później nadzieję że będziemy znów razem lecz to przeważnie trwało kilka dni i znów musiałam uczyć się życia bez niego. Ktoś powie piszesz głupoty jak mogłaś kochać kogoś w wieku piętnastu lat.
Otóż kochałam i mimo iż teraz mam męża którego kocham nad życie wiem że część tamtej miłości zawsze zostanie gdzieś we mnie. Nauczyłam się żyć z myślą że to co było nigdy nie wróci, czas płynie do przodu. Już nie kuję mnie w sercu kiedy go widzę, każde z nas poszło swoją drogą. Dlaczego o tym piszę, a dlatego że moja pierwsza miłość nie była tylko zwykłym zakochaniem nastolatki, była czymś co zmieniło moje życie i mnie na zawsze. Mało jest osób które będą wiedziały o kim pisze i chciałabym żeby tak zostało. Ci którzy wiedzą i znają ten rozdział w moim życiu wiedzą jak to wszystko wyglądało dzień po dniu. A Wy jaki na Was miała wpływ Wasza pierwsza miłość?
motylek 2003
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
środa, 16 sierpnia 2017
karma
Od jakiegoś czasu moim ulubionym powiedzeniem jest powiedzenie że " karma wraca i przeważnie jest s*ką ". Wierzę w karmę i dobrych i złych uczynków. Do jakiegoś czasu byłam dość mściwą osobą, jeśli ktoś zrobił mi krzywdę lub komuś z moich bliskich pragnęłam zemsty.
Dziś jestem starsza i mądrzejsza. Wierze w to że karma wraca nie ważne w jakiej postaci ale dosięgnie każdego. Nie ważne czy to był dobry czy zły uczynek.
Karma- występująca w buddyzmie lub innych religiach wiara, że wszystkie uczynki które zrobiła dana osoba do niej wracają. Jeśli było to coś dobrego, może spodziewać się dobroci w stronę swojej osoby. A jeśli było to coś złego wtedy stanie mu się coś przykrego.
Jakoś do tej pory nie zastanawiałam się nad sensem istnienia karmy ale teraz odkąd w nią uwierzyłam wiem że istnieje i że mogę na nią liczyć.
" Karma zawsze wraca i przeważnie jest s*ką"
" Jestem zbyt leniwa na zemstę , usiądę i poczekam aż karma zacznie działać "
Pewnie wielu z Was zapyta po co o tym piszę. A po to że ostatnio w moim życiu i obok mnie dzieją się rzeczy które mnie ranią , takie które pchają mnie do zemsty. Za dużo w około mnie ludzi którzy są zawistni , robią człowiekowi po złości. I z zazdrości próbują zniszczyć to co mam. Niestety już mogę im powiedzieć że mi się to nie uda za stałam się silniejsza i bardziej odporna. Mało tego sama zaczęłam pluć jadem. I jeśli czekanie na karmę mi się znudzi możecie liczyć na zemstę.
A Wy wierzycie w karmę ???
Dziś jestem starsza i mądrzejsza. Wierze w to że karma wraca nie ważne w jakiej postaci ale dosięgnie każdego. Nie ważne czy to był dobry czy zły uczynek.
Karma- występująca w buddyzmie lub innych religiach wiara, że wszystkie uczynki które zrobiła dana osoba do niej wracają. Jeśli było to coś dobrego, może spodziewać się dobroci w stronę swojej osoby. A jeśli było to coś złego wtedy stanie mu się coś przykrego.
Jakoś do tej pory nie zastanawiałam się nad sensem istnienia karmy ale teraz odkąd w nią uwierzyłam wiem że istnieje i że mogę na nią liczyć.
" Karma zawsze wraca i przeważnie jest s*ką"
" Jestem zbyt leniwa na zemstę , usiądę i poczekam aż karma zacznie działać "
Pewnie wielu z Was zapyta po co o tym piszę. A po to że ostatnio w moim życiu i obok mnie dzieją się rzeczy które mnie ranią , takie które pchają mnie do zemsty. Za dużo w około mnie ludzi którzy są zawistni , robią człowiekowi po złości. I z zazdrości próbują zniszczyć to co mam. Niestety już mogę im powiedzieć że mi się to nie uda za stałam się silniejsza i bardziej odporna. Mało tego sama zaczęłam pluć jadem. I jeśli czekanie na karmę mi się znudzi możecie liczyć na zemstę.
A Wy wierzycie w karmę ???
wtorek, 8 sierpnia 2017
Ten dzień
Ten dzień , dopada każdą z nas. Wstajesz rano i już wiesz że to będzie ten dzień. Od rana masz zły humor wściekasz się na wszystko, nawet powietrze Cie denerwuje. Dzieci marudzą , mąż nie ułatwia. Wszyscy coś od Ciebie chcą , a Ty chcesz jedynie żeby dali Ci święty spokój. Kawa nie pomaga, masz wrażenie że zaraz wybuchniesz. Jedna iskierka i dostaniesz samozapłonu. Zupa wykipiała , dzieciaki z przedszkola wracały z płaczem, a mąż zadzwonił że będzie późno.
Wysłałabyś wszystkich w kosmos, nawet sąsiadkę która z uśmiechem na twarzy powiedziała Ci dzień dobry. Szlak Cie trafia, dzieci oglądają za głośnio bajkę , pies szczeka za oknem. Nie wiesz co masz ze sobą zrobić. Potrzebujesz rozładowania, chwili wyciszenia , samotności i czegoś co pozwoli Ci odetchnąć.
Nie wstydź się ja też tak mam , i pewnie wiele innych kobiet na świecie. Mamy tyle na głowie dom, dzieci do tego czasem i praca. Człowiek jest tylko człowiekiem. W taki dzień jak ten zrób coś dla siebie, coś co pozwoli Ci się odprężyć. Zjedz loda , ciastko. Jedź do kina albo idź pobiegaj. Mi w takie dni pomaga , słuchanie głośnej muzyki. Zmieniam kolor włosów albo od razu fryzurę. I jest jeszcze parę takich rzeczy które mi pomagają. A Ty jak sobie radzisz w takie dni ?
Wysłałabyś wszystkich w kosmos, nawet sąsiadkę która z uśmiechem na twarzy powiedziała Ci dzień dobry. Szlak Cie trafia, dzieci oglądają za głośnio bajkę , pies szczeka za oknem. Nie wiesz co masz ze sobą zrobić. Potrzebujesz rozładowania, chwili wyciszenia , samotności i czegoś co pozwoli Ci odetchnąć.
Nie wstydź się ja też tak mam , i pewnie wiele innych kobiet na świecie. Mamy tyle na głowie dom, dzieci do tego czasem i praca. Człowiek jest tylko człowiekiem. W taki dzień jak ten zrób coś dla siebie, coś co pozwoli Ci się odprężyć. Zjedz loda , ciastko. Jedź do kina albo idź pobiegaj. Mi w takie dni pomaga , słuchanie głośnej muzyki. Zmieniam kolor włosów albo od razu fryzurę. I jest jeszcze parę takich rzeczy które mi pomagają. A Ty jak sobie radzisz w takie dni ?
środa, 2 sierpnia 2017
Własnie !!! Nie jedna z nas jest na utrzymaniu męża. Bo mamy małe dzieci, nie ma miejsca w przedszkolu czy żłobku. Lub po prostu chcemy spędzić te pierwsze lata życia naszego dziecka właśnie z nim w domu. Albo nasz mąż czy partner zarabia na tyle dużo że mamy czas na chodzenie po sklepach i leżenie w domu. Ale właśnie ALE to sprawa indywidualna każdej z nas i jej mężczyzny, bo to nasze prywatne życie i nikomu nic do niego.
Niestety, niektórzy ludzie tego nie rozumieją że to nie jest ich życie i nie powinni się wtrącać.
Najbardziej irytują mnie pytania : Nie jest Ci głupio żyć na jego koszt? Nie przeszkadza Ci że wydajesz jego pieniądze?
Otóż odpowiadam Wam "NIE", a dlaczego , bo jak mój mąż jest w pracy ja też pracuje w domu. Sprzątam, gotuję, piorę i zajmuję się dziećmi. Przyjdzie czas że i ja zacznę zarabiać na dom i na nasze życie. Jesteśmy małżeństwem i nie ma czegoś takiego jak moje, Twoje. Mamy wspólny dom dzieci i obowiązki ja zajmuję się domem i dziećmi podczas gdy on przynosi do domu pieniądze.
Nie jestem też małym dzieckiem żeby ludzie którzy za bardzo interesują się moim życiem mówili mi co mam robić w wolnym czasie i czy pytałam męża o pozwolenie. No do cholery czy ja mam piętnaście la t a mój mąż jest moim rodzicem żebym musiała się go pytać o zgodę na wyjście z domu.
Dla wszystkich którzy pewnych rzeczy nie potrafią zrozumieć, jesteśmy szczęśliwi żyjemy tak jak nam to odpowiada i nie mam zamiaru zmieniać mojego podejścia do życia. To że niektóre kobiety z otoczenia które znam są uzależnione od męża czy rodziny , na tyle by nie mieć własnego zdania to już nie mój problem, to z Wami jest coś nie tak nie ze mną.
czwartek, 27 lipca 2017
Kałuża
Deszczowy dzień zapowiadał się już od samego rana. Mimo wszystko nie zamierzałam rezygnować z wyjścia z domu do przyjaciółki na kawę. Mała zjadła śniadanie ubrała się. Mówię do niej że zaraz wychodzimy a ona patrzy za okno i z uśmiechem na ustach mówi " tak deszcz, pada deszcz, mamo ja kocham deszcz". Ubrała czerwony płaszczyk przeciw deszczowy i do tego kalosze. I tak wyszykowana czekała aż wyjdziemy.
Szłyśmy chodnikiem a Mała skakała od kałuży do kałuży śmiejąc się przy tym w głos. Idziemy już tak dłuższą chwilę, gdy nagle za moimi plecami słyszę.
-jak Pani może pozwolić dziecku na takie bezkarne taplanie się w kałużach, a potem dostanie zapalenia płuc , kataru i będzie Pani z nią leżeć w szpitalu, przez własną nieodpowiedzialność!!!
Odwracam się i spokojnym tonem starając się nie wybuchnąć odpowiadam :
- Droga Pani , to moje dziecko i moja sprawa czy biega w kaloszach po kałużach czy też nie. Jej katar i zapalenie płuc będzie moim zmartwieniem, jeśli rzeczywiście się go nabawi. Ale dziękuję za Pani troskę.Po za tym moja córka kocha deszcz.
Mówię spokojnie, po czym odwracam się i próbuję iść dalej. Gdy ta kobieta już ze wściekłością w oczach , krzyczy do mnie :
- co ma znaczyć kocha deszcz, te dzieci to rodzicom na głowę wejdą , zamiast krzyknąć powiedzieć że nie ,to po kałużach pozwalają biegać.Do czego ten świat zmierza , żeby trzy latka rządziła rodzicami.
Wzruszyłam tylko ramionami, złapałam Małą za rękę i nie wypowiadając już ani słowa poszłyśmy przed siebie. Nie wiem czemu ta kobieta tak na mnie naskoczyła może miała zły dzień albo może sama jako dziecko lubiła chodzić po kałużach a rodzice jej nie pozwalali. Ja nie zamierzam odbierać dziecku radości jakie sprawia mu bieganie po kałużach.
poniedziałek, 24 lipca 2017
Miłość czy wygoda...
Może jestem dziwna. Nie wróć ja jestem dziwna.
Ale nie rozumiem, nie rozumiem, par , kobiet. Które są ze sobą bo... Bo na przykład : Jestem z nim bo mnie utrzymuje, bo daje mi kasę na każdą zachciankę , czy go kocham ? Nie ważne , przecież jesteśmy razem.
" Tak normalnie sypiamy ze sobą, chodź ja nie lubię seksu,nie ważne on robi swoje ja oglądam tv i mam spokój na tydzień"
A gdzie uczucie bliskości, ciepła, miłości. Przecież małżeństwo czy związek dwojga ludzi to nie kara od życia czy niewolnictwo. Decydując się na bycie z kim przecież nie robisz tego za karę tylko dlatego że się kochacie, lubicie i szanujecie.
" Sypiam z nim gdy czegoś potrzebuję lub chcę żeby mi kupił nową torebkę lub buty a normalnie nie chciał się zgodzić. Traktuję sex z nim jak kartę przetargową."
A gdzie w tym wszystkim miłość i troska o uczucia tej drugiej osoby, ludzie nauczyli się że seksem załatwią w dzisiejszych czasach wszystko , nawet własnego męża traktują jak potencjalnego sponsora.
" nie ważne że nie ma go w domu przez całe miesiące, przecież przelewa pieniądze na konto. Mamy z dziećmi wszystko czego trzeba..."
Czy na pewno wszystko? A gdzie tata który pójdzie z dzieckiem na rower lub mecz. Gdzie mąż który przytuli po ciężkim dniu w domu z dziećmi. A pocałunek z rana na przebudzenie i czułe " Dzień doby kochanie " .
Czasami nie rozumiem dokąd zmierza dzisiejszy świat, pieniądze są dla ludzi ważniejsze niż uczucia i wzajemny szacunek. Miłość, nie można jej kupić ale czy na pewno nie ?
Jestem z moim mężem już 12 lat razem z czego 11 lat po ślubie , nie wyobrażam sobie żebyśmy żyli jednym z powyższych cytatów ,. Kocham go i wiem że on mnie kocha szanujemy na wzajem siebie i swoje potrzeby. Mimo iż jestem na jego utrzymaniu , nigdy nie dał mi tego odczuć ani nigdy nie musiałam prosić się o jałmużnę. Wzajemne dbanie o miłość i uczucie pozwala przetrwać nawet największy kryzys.
Ale nie rozumiem, nie rozumiem, par , kobiet. Które są ze sobą bo... Bo na przykład : Jestem z nim bo mnie utrzymuje, bo daje mi kasę na każdą zachciankę , czy go kocham ? Nie ważne , przecież jesteśmy razem.
" Tak normalnie sypiamy ze sobą, chodź ja nie lubię seksu,nie ważne on robi swoje ja oglądam tv i mam spokój na tydzień"
A gdzie uczucie bliskości, ciepła, miłości. Przecież małżeństwo czy związek dwojga ludzi to nie kara od życia czy niewolnictwo. Decydując się na bycie z kim przecież nie robisz tego za karę tylko dlatego że się kochacie, lubicie i szanujecie.
" Sypiam z nim gdy czegoś potrzebuję lub chcę żeby mi kupił nową torebkę lub buty a normalnie nie chciał się zgodzić. Traktuję sex z nim jak kartę przetargową."
A gdzie w tym wszystkim miłość i troska o uczucia tej drugiej osoby, ludzie nauczyli się że seksem załatwią w dzisiejszych czasach wszystko , nawet własnego męża traktują jak potencjalnego sponsora.
" nie ważne że nie ma go w domu przez całe miesiące, przecież przelewa pieniądze na konto. Mamy z dziećmi wszystko czego trzeba..."
Czy na pewno wszystko? A gdzie tata który pójdzie z dzieckiem na rower lub mecz. Gdzie mąż który przytuli po ciężkim dniu w domu z dziećmi. A pocałunek z rana na przebudzenie i czułe " Dzień doby kochanie " .
Czasami nie rozumiem dokąd zmierza dzisiejszy świat, pieniądze są dla ludzi ważniejsze niż uczucia i wzajemny szacunek. Miłość, nie można jej kupić ale czy na pewno nie ?
Jestem z moim mężem już 12 lat razem z czego 11 lat po ślubie , nie wyobrażam sobie żebyśmy żyli jednym z powyższych cytatów ,. Kocham go i wiem że on mnie kocha szanujemy na wzajem siebie i swoje potrzeby. Mimo iż jestem na jego utrzymaniu , nigdy nie dał mi tego odczuć ani nigdy nie musiałam prosić się o jałmużnę. Wzajemne dbanie o miłość i uczucie pozwala przetrwać nawet największy kryzys.
wtorek, 18 lipca 2017
Ciągle tylko mamo, mamo
Każda z nas tak chyba ma. Przy pierwszym dziecku czeka na to pierwsze "mama". Po paru latach zdaje sobie jednak sprawę to słowo jest bardzo nadużywane.
W pewnym wieku dzieci zaczynają każde wypowiedziane zdanie rozpoczynać magicznym słowem "mamo". Nie ważne co chce lub czego potrzebuje zawsze pierwsze jest "mamo". Im starsze dziecko tym jest tego coraz więcej. " Mamo jeść, mamo pić, mamo mogę.., mamo podasz.. itd". A jeszcze im więcej dzieci tym dziennie więcej "mamo". I tak dzień po dniu, od rana do popołudnia. Po południu ten magiczny moment. Tatuś wraca z pracy i słyszysz "tatuś , tatusiu..." i myślisz sobie to jest ta chwila.
Nie , nie kochana to nie bajka to życie, to nie może być aż tak pięknie. Tatuś cudownie cieszy się z tego serdecznego przywitania. Zaczyna bawić się z dzieckiem i nagle , gdy już masz w głowie co za chwilę zrobisz gdy będziesz miała to " magiczną chwilę dla siebie ". Słyszysz " tato a gdzie jest mama??? Mamooo!!!! I czar pryska jak bańka mydlana.
Wiem że posypie się pod tym wpisem fala hejtów, ale dziewczyny wierzcie mi nie tylko ja mam czasem tego dość.
Wpis dedykowany mojej koleżance jeszcze ze szkoły. Kamila Z. pozdrawiam :)
W pewnym wieku dzieci zaczynają każde wypowiedziane zdanie rozpoczynać magicznym słowem "mamo". Nie ważne co chce lub czego potrzebuje zawsze pierwsze jest "mamo". Im starsze dziecko tym jest tego coraz więcej. " Mamo jeść, mamo pić, mamo mogę.., mamo podasz.. itd". A jeszcze im więcej dzieci tym dziennie więcej "mamo". I tak dzień po dniu, od rana do popołudnia. Po południu ten magiczny moment. Tatuś wraca z pracy i słyszysz "tatuś , tatusiu..." i myślisz sobie to jest ta chwila.
Nie , nie kochana to nie bajka to życie, to nie może być aż tak pięknie. Tatuś cudownie cieszy się z tego serdecznego przywitania. Zaczyna bawić się z dzieckiem i nagle , gdy już masz w głowie co za chwilę zrobisz gdy będziesz miała to " magiczną chwilę dla siebie ". Słyszysz " tato a gdzie jest mama??? Mamooo!!!! I czar pryska jak bańka mydlana.
Wiem że posypie się pod tym wpisem fala hejtów, ale dziewczyny wierzcie mi nie tylko ja mam czasem tego dość.
Wpis dedykowany mojej koleżance jeszcze ze szkoły. Kamila Z. pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Cześć to ja depresja!!! Zamieszkam u Ciebie, będzie nam razem dobrze. Jesteś taka przytłoczona tym wszystkim, masz już dość. Codzienności,...
-
Całe życie do czegoś dążymy. Każdy z nas do czego innego. Mamy obrany cel i staramy się go zrealizować. A do czego dążę ja, mama trójki dzi...
-
Komputer, tablet, smartfon,laptop używki naszych dzieci.Niestety dzieci w dzisiejszych czasach już od najmłodszych lat używają tego typu ...





















