sobota, 23 września 2017

Tomik wierszy " Istnienie"

Po raz pierwszy piszę recenzję. I może bym się na to nie zdecydowała, gdyby nie to że chcę Wam przedstawić tomik wierszy. Wierszy w których każdy znajdzie coś dla siebie.
 Tomik pod tytułem " Istnienie" Agnieszki Słabczyńskiej. Jest to pierwszy zbiór  wierszy tej autorki , czy będą następne ? Oto trzeba zapytać samej autorki. Autorka jest moją ciocią, siostrą mojej mamy, jest mamą i żoną. Pracuje oraz jak każda z nas zajmuje się domem. Pisanie to jej pasja i jak sama dodaje pisze od dziecka. Sprawia jej to ogromną radość.Pisanie właśnie wierszy jest taką jej odskocznią od codzienności. Tak myślę że pasję do pisania odziedziczyłam właśnie po cioci.


Tomik o którym piszę zawiera sześćdziesiąt wierszy, krótszych oraz dłuższych. Które opisują czasem bardzo mocno towarzyszące nam uczucia. Moim takim ulubionym wierszem jest " Słońce w kałuży" bardzo często wracam do tego wiersza. Wszystkie wiersze w tym tomiku mają taką barwę uczuć w których można wyczuć smutek , gniew, cierpienie ale i też radość i miłość.
Moim takim skromnym zdaniem takie wiersze są najlepsze takie pisane z pasją miłością, takie gdzie autor przelewa  swoje uczucia na papier są najbardziej prawdziwe. Z całego serca polecam każdemu kto lubi czytać wiersze, warto mieć taki tomik w swojej biblioteczce.

Jeśli chodzi o zakup i cenę tomiku zapraszam na priv , tam podam dane kontaktowe.

wtorek, 12 września 2017

Po co Ci ten blog ?

Poszłaś do pracy, masz mniej czasu dla siebie. Po co Ci ten blog ? Kiedy będziesz pisać ? Nie będziesz miała czasu. Daj sobie z tym spokój.



Na każdym kroku słyszę podobne pytania i stwierdzenia. Od ludzi którzy wiedzą od początku że piszę bloga i od tych którzy dowiadują się dopiero czym się zajmuję oprócz domu i pracy. Ostatnio pisałam z koleżanką że od początku września zaczęłam pracę na pełen etat. I tak od słowa do słowa wyszło że w wolnych chwilach pisze bloga. Wtem padło od niej pytanie : Po co Ci ten blog?

Moja odpowiedź była prosta bo lubię pisać to moja pasja. A w życiu trzeba mieć jakąś pasję , coś co Cię odpręża , coś przy czym możesz odpocząć i nie jest to tylko chwila z kubkiem gorącej herbaty.
 Jak dam radę pogodzić pisanie bloga z obowiązkami i pracą?? Normalnie wiele blogerek  i blogerów pisze pracuje i zajmuję się domem. Blog jest pasją nie obowiązkiem. Ostatnio nad prowadzeniem bloga i o tym jak często trzeba lub powinno się dodawać wpisy na bloga , dał mi do myślenia wpis pewnej blogerki Pani Miniaturowej. Napisała że blog to nie obowiązek , że oprócz tego że spadną Ci statystyki to jak nie dodasz wpisu co drugi dzień lub co tydzień to świat się nie zawali i nikt przez to płakać nie będzie. 

Dla mnie blog to odskocznia , piszę bo sprawia mi to przyjemność. Jestem blogerką bo chcę i lubię. Nie dlatego że muszę.

sobota, 2 września 2017

z pamiętnika Motylka-ostatnia część

Przychodzi w życiu taki moment że już wiesz że to koniec , już nic z tym nie zrobisz. Wiesz  że musisz odpuścić. Dociera do Ciebie że to czego tak bardzo pragnęłaś  nigdy nie będzie Twoje. Marzenia że on wróci zaczynają się oddalać , wiesz że to nigdy się nie stanie. Życie zaczyna toczyć się innym torem, zaczynasz się uśmiechać. Świat nabiera barw. Już nie tęsknisz i nie myślisz.. Zaczynasz żyć. Nie szukasz już zemsty za ból i cierpienie ale miłości i zrozumienia. Nagle pojawia się ktoś, ktoś kto zupełnie nie przypomina Ci jego.  Czujesz się dobrze w jego towarzystwie , jesteś szczęśliwa i zakochujesz się bez opamiętania. Zapominasz o tym co boli i jak bardzo bolało. Wszystko dookoła robi się piękniejsze, kochasz i jesteś kochana. Wspólne plany na przyszłość. Mijają dni miesiące a Ty jesteś coraz szczęśliwsza. Przeszłość została za Tobą, aż do pewnego momentu. Znów spotykasz go na swojej drodze, wspomnienia wracają a Ty czujesz to ukłucie w sercu. On nie pojawia się nie bez powodu, chce do Ciebie wrócić. Powtarza Ci że Cię kocha i że tym razem wszystko się uda. Ty jednak wiesz że nie możesz , nie potrafisz mu zaufać i zniszczyć wszystko to co teraz masz. I mimo iż serce Ci pęka odmawiasz. Czujesz się rozdarta i bijesz się z myślami ale wiesz że dobrze zrobiłaś. Bo mimo iż już nie będzie go w Twoim życiu, wiesz że zostanie gdzieś na dnie Twojego serca. Tak zaczynasz nowe życie, kochasz i jesteś szczęśliwa , bierzesz ślub i zostajesz mamą. Jesteś naprawdę szczęśliwa i kochasz. Wasze drogi rozeszły się bezpowrotnie ale wiesz że tak jest dla Was lepiej. Czasami tylko zastanawiasz się czy jest szczęśliwy czy myśli o Tobie czasem i czy jesteś też na dnie jego serca.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

z pamiętnika Motylka część 2

Lato minęło, nadeszła jesień, zima i wreszcie wiosna miesiąc w którym wszystko budzi się do życia. Tylko nie ja,ja  stałam w miejscu.Tęsknota, żal i uczucie pustki to jedyne co czułam. Każda myśl o nim przyrawiała mnie o wybuch płaczu. Nie potrafiłam pogodzić się z tym że jego już nie ma. Że już nigdy mnie nie przytuli pocałuje, nigdy już nie będzie nas. Szukałam każdego pretekstu żeby się z nim spotkać zobaczyć, zamienić chodź słowo.I tak było tego dnia, egzaminy dla klas trzecich gimnazjum. Po napisaniu wyszłam i zdecydowałam że czas porozmawiać może jednak jest szansa. Pojechałam do niego był w domu sam, pilnował rodzeństwa. I stało się po chwili rozmowy przytulił mnie do siebie i pocałował. To ta chwila na którą czekałam. Wtuleni rozmawialiśmy i całowaliśmy się na przemian. Czas dla mnie stanął w miejscu, nie liczyło się nic oprócz tego że znów jest przy mnie. Znów czułam jego zapach i dłonie dotykające mojego ciała,niczego więcej nie pragnęłam. Jedynie tego by zostało tak na zawsze. Trwało to może tak z trzy godziny. Aż przyszedł czas  mojego powrotu  do domu.
 I tu znów przyszło rozczarowanie. Odprowadził mnie do drzwi, pocałował spojrzał w oczy  i w tym momencie domyśliłam się że coś jest nie tak. Dla niego to była tylko chwila zapomnienia,nie chciał do mnie wrócić, a ja głupia znów dałam się nabrać.  Powiedział mi to prosto w twarz, po raz kolejny cierpiałam za to jak bardzo go kochałam. Powinnam go znienawidzić ,  jednak nie potrafiłam.Wracałam do niego gdy tylko tego chciał. Po każdym rozstaniu bolało coraz bardziej, zamknięta w sobie rozpaczałam że nie mogę być z nim że to czego pragnę najbardziej na świecie jest po za moim zasięgiem.  Pisałam listy,  nawet prosiłam, niestety nic to nie dało. Im bardziej naciskałam tym bardziej on się ode mnie oddalił. A ja zaczęłam zmieniać swoje uczucie miłości w nienawiść, winny był cały świat..Po nim każdy chłopak z którym byłam, był dla mnie zabawką, zemsta za mój ból. Moja psychika zmieniła się, nie byłam i nigdy nie będę już taka jak kiedyś.

środa, 23 sierpnia 2017

Z pamiętnika Motylka

Mając szesnaście lat ludzie cieszą się życiem, zawierają nowe znajomości. Życie się dla nich otwiera są szczęśliwi i pełni energii. Ale czy zawsze tak jest? Czy mimo uśmiechu na ustach i poznawania nowych ludzi oraz zaczynania kolejnych związków wszystko jest tak jak być powinno?  Ciepły letni sobotni wieczór, kolejna impreza. Wyszykowane i pełne szczęścia wpadamy na dyskotekę. Wszyscy już dawno szaleją na parkiecie, dołączamy i my zaczynamy się bawić dwie spragnione życia dziewczyny, przyjaciółki które wiedzą o sobie wszystko. Zabawa trwa w najlepsze i nagle muzyka  w moich uszach przestaje brzmieć a ludzie dookoła zaczynają znikać, na środku wejścia stoi on, rok czasu nie mieliśmy kontaktu. Krew zaczyna we mnie buzować czuje jak robi mi się gorąco.
On zdecydowanym krokiem podchodzi do mnie i całuje mnie jakbyśmy byli jeszcze razem. Zaczyna mi wirować w głowie i wiem że to ten moment,  ta chwila gdzie wszystko wróciło, wszystko zaczęło się jeszcze raz. Tańczę z nim wpleciona w jego ramiona a łzy szczęścia płyną mi po policzkach. Tak długo na to czekałam, tak bardzo znów pragnęłam tego by móc się do niego przytulić. Działał na mnie jak narkotyk a ja na odwyku umierałam. W chwili gdy mnie pocałował, poczułam jak bym znowu dostała działkę. Potrzebowałam go jak powietrza, tlenu bez którego się dusiłam. Był przy mnie tu i teraz a ja znów mogłabym latać. Tak spędziliśmy razem cała noc w dyskotece, znowu razem. chwilowo trwaj...  Jadąc do domu nad ranem byłam w siódmym niebie, nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania wiedziałam że przyjedzie jeszcze w niedziele. Stało się tak jak myślałam,przyjechał ale zostawił mi tylko kartkę pod drzwiami z napisem " To nie ma sensu, to się nie może udać przepraszam..."  i podpis (którego ze względów osobistych nie podam). Tak po raz drugi dostałam prosto w twarz, oblana zimnymi potami przepłakałam cała noc i kolejny dzień. Rozbita zdradzona czułam jak opadam w dół bez skrzydeł roztrzaskując się o ziemię. Przyszła kolejna sobota kolejna impreza na którą poszłam za namową przyjaciółki, ale on już się nie pojawił. Po kilku tygodniach dowiedziałam się że ma już kogoś nowego a ja, ja zostałam sama z nienawiścią do całego świata. Od tamtej pory wredna nieczuła i bez żadnych skrupułów bawiąca się uczuciami innych..cdn.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pierwsza miłość

Pierwsza miłość, dla każdego z nas oznacza coś innego. Każdy z nas przeżył swoją pierwszą miłość.  Czasami kończyła się ona po jakimś czasie, a w innym przypadku trwa do dziś. Nie ważne, ważne jest to że w naszym sercu zostanie ona na zawsze. Ja mojej pierwszej miłości nie zapomnę do końca życia. Poznaliśmy się w szkole i chodź znaliśmy się już jakiś czas nie zwracaliśmy na siebie uwagi. Aż do tamtego dnia gdy przyjechał do mnie rowerem pożyczyć płyty. Był ostatni dzień maja, pogoda była piękna, wszystko wtedy nabrało innego lepszego znaczenia. I tak zakochałam się po uszy. Byliśmy ze sobą trzy miesiące, nasze rozstanie było dla mnie jak koniec świata. Niestety ze względów osobistych nie przytoczę tu jego imienia oraz powodu rozstania. Ale mogę Wam powiedzieć że bardzo długo był w moim sercu. Każdego chłopaka po nim traktowałam jak zabawkę, zmieniłam się byłam zimna i to on nauczył mnie że nie wolno się angażować. Każdy wolny dzień, każda wolna chwile spędziliśmy razem. Był moim ideałem, kimś kto był dla mnie całym światem. Nie przeszkadzało mi to że przede mną miał już wiele dziewczyn, że nie byłam dla niego tą pierwszą miłością. Ważne dla mnie było to że był przy mnie a ja byłam zakochana i szczęśliwa.
Do dnia kiedy 7 sierpnia ze mną zerwał,  świat mi się zawalił nie chciało mi się żyć. Miałam wtedy piętnaście lat, a tamten dzień zostawił piętno na moich uczuciach i życiu aż do teraz. Wspomnienia wracają a wraz z nimi uczucie żalu, nienawiści i bólu jakie towarzyszyły mi przez bardzo długi czas, a nawet przez kilka dobrych lat. Wszystko się zmieniło i zmieniłam się ja, po wielu próbach odzyskania go w końcu odpuściłam. Jednego jestem pewna nigdy mu nie wybaczę.Do póki nie poznałam mojego męża nie było dnia żebym o nim nie myślała , mówią że czas leczy rany,  mnie przyzwyczaił do bólu. Kilkakrotnie dawał mi już później nadzieję że będziemy znów razem lecz to przeważnie trwało kilka dni i znów musiałam uczyć się życia bez niego. Ktoś powie piszesz głupoty jak mogłaś kochać kogoś w wieku piętnastu lat.

Otóż kochałam i mimo iż teraz mam męża którego kocham nad życie wiem że część tamtej miłości zawsze zostanie gdzieś we mnie. Nauczyłam się żyć z myślą że to co było nigdy nie wróci, czas płynie do przodu. Już nie kuję  mnie w sercu kiedy go widzę,  każde z nas poszło swoją drogą. Dlaczego o tym piszę, a dlatego że moja pierwsza miłość nie była tylko zwykłym zakochaniem nastolatki, była czymś co zmieniło moje życie i mnie na zawsze. Mało jest osób które będą wiedziały o kim pisze i chciałabym żeby tak zostało. Ci którzy wiedzą i znają ten rozdział w moim życiu wiedzą jak to wszystko wyglądało dzień po dniu. A Wy jaki na Was miała wpływ Wasza pierwsza miłość?


                                         motylek 2003

środa, 16 sierpnia 2017

karma

Od jakiegoś czasu  moim ulubionym powiedzeniem jest powiedzenie że " karma wraca i przeważnie jest s*ką ". Wierzę w karmę i dobrych i złych uczynków.  Do jakiegoś czasu byłam dość mściwą osobą, jeśli ktoś zrobił mi krzywdę lub komuś z moich bliskich pragnęłam zemsty.

Dziś jestem starsza i mądrzejsza. Wierze w to że karma wraca nie ważne w jakiej postaci ale dosięgnie każdego. Nie ważne czy to był dobry czy zły uczynek.


Karma- występująca w buddyzmie lub innych religiach wiara, że wszystkie uczynki które zrobiła dana osoba do niej wracają. Jeśli było to coś dobrego, może spodziewać się dobroci w stronę swojej osoby. A jeśli było to coś złego wtedy stanie mu się coś przykrego.


Jakoś do tej pory nie zastanawiałam się nad sensem istnienia karmy ale teraz odkąd w nią uwierzyłam wiem że istnieje i że mogę na nią liczyć.

" Karma zawsze wraca i przeważnie jest s*ką"

" Jestem zbyt leniwa na zemstę , usiądę i poczekam aż karma zacznie działać "

Pewnie wielu z Was zapyta po co o tym piszę. A po to że ostatnio w moim życiu i obok mnie dzieją się rzeczy które mnie ranią , takie które pchają mnie do zemsty. Za dużo w około mnie ludzi którzy są zawistni , robią człowiekowi po złości. I z zazdrości próbują zniszczyć to co mam. Niestety już mogę im powiedzieć że mi się to nie uda za stałam się silniejsza i bardziej odporna. Mało tego sama zaczęłam pluć jadem. I jeśli czekanie na karmę mi się znudzi możecie liczyć na zemstę.

A Wy wierzycie w karmę ???

Zostań dawcą , uratuj życie