piątek, 9 czerwca 2017

Moje tatuaże

Tak na prawdę nigdy nie zastanawiałam się jak ludzie patrzą i osądzają moje tatuaże.Nigdy nawet mnie to za bardzo to obchodziło, aż do pewnego dnia.Kiedyś ludziom tatuaże kojarzyły się z więzieniem i kimś złym.Teraz tatuaże już nie wzbudzają takich negatywnych emocji.

Tatuaż jest sztuką, czymś dzięki czemu możemy wrazić siebie. Dla mnie każdy tatuaż jest czymś ważnym i czymś o czym chce pamiętać. Jest to moje i tylko moje. Nie raz słyszałam pytania : Po co Ci ten, tatuaż ?, Jak Ty będziesz wyglądać na starość z tymi tatuażami itd. Najbardziej mnie denerwuje pytanie: Nie jesteś za stara na takie rzeczy? Otóż nie, chyba lepiej robić je teraz, kiedy są przemyślane, kiedy wiem że chce je mieć , niż wcześniej jako nastolatka i później żałować.
 Posiadam trzy tatuaże, motyla na dłoni, tribala na plecach, oraz napis imię męża na ręce. Wiem że mój tatuaż na dłoni jest sporą odwagą, choćby dla tego że jest on widoczny stale, i nie da się za bardzo go ukryć. Słyszałam już że mogę mieć problemy ze znalezieniem pracy, bo nie każdy pracodawca będzie chciał żeby jego pracownik miał widoczny tatuaż.Ale niestety nie którzy jeszcze się nie przyzwyczaili, do tego że tatuaż jest rzeczą normalną jak np.kolczyki czy dredy.Ja nie zamierzam rezygnować z tatuowania.

Wczoraj moja przyjaciółka uświadomiła mi jedną rzecz. Nie wszyscy muszą Cię lubić żebyś była szczęśliwa...Lepiej mieć jedną zaufaną przyjaciółkę, niż stado zakłamanych koleżanek.Wiem sama po sobie. Wiem też że mam bardzo ciężki charakter i ciężko jest mnie zrozumieć, dlatego tym bardziej dziękuje tym którzy są przy mnie już bardzo długo. Mam takie małe grono koleżanek jeszcze z czasów szkolnych, które są przy mnie i z którymi mam stały kontakt. Na paru nowo poznanych koleżankach szybko się zawiodłam i nie wiedziałam że można być tak fałszywym. Życie uczy nas że nie każdemu kto się do nas ładnie uśmiecha, można ufać.
Kiedyś myślałam że takie oczernianie kogoś, a potem udawanie przyjaciela zdarza się tylko w czasach kiedy jesteśmy nastolatkami. Przekonałam się że jednak tak nie jest. Chodź wiem że sama święta nie jestem,to nie mogę zrozumieć, po co ktoś  zadaje się z Tobą tylko po to żeby potem Cię obgadywać. Najbardziej nie lubię kiedy ktoś koleguje się z Tobą tylko wtedy gdy ma z tego jakieś korzyści, a gdy nic od Ciebie nie potrzebuje zapomina o Twoim istnieniu. Znam siebie i wiem że mam ciężki charakter oraz że jestem wredna, ale dzięki temu zostają przy mnie tylko osoby które na prawdę szczerze mnie lubią. Nie zamierzam się zmieniać bo dobrze mi ze sobą a to najważniejsze żeby przede wszystkim lubić samego siebie.

Moja rodzinka

W środę minie 12 lat odkąd jestem z moim mężem, to taka nasza rocznica.Poznaliśmy się dokładnie 13 marca 2005r, a dwa dni później już byliśmy parą.Między nami przez te dwanaście lat bywało różnie, mieliśmy swoje wzloty i upadki. Czasami bywało gorzej,czasami lepiej, ale jesteśmy razem i myślę że jest nam ze sobą dobrze. Moją receptą na udany związek jet przede wszystkim :zrozumienie,zaufanie,rozmowa, i partnerstwo.W naszym związku to mój mąż jest tym spokojnym i opanowanym człowiekiem, ja zaś, no właśnie nigdy nie wiadomo co wymyślę. Po ślubie cywilnym jesteśmy już prawie jedenaście lat (minie nam w maju),kościelny wzieliśmy dopiero pięć lat temu w święta Bożego Narodzenia. Jesteśmy szczęśliwi, po mimo iż musieliśmy się dotrzeć.Mamy wspaniałe dzieci ( Filip,Oskar i Magda).Jesteśmy zwyczajną rodziną, chodź wydaje mi się czasem że nie do końca. Jak każda rodzina mamy swoje przyzwyczajenia i zasady.Czy jetem dobrą mamą ?
Tego sama nie wiem jak każda mama chcę dla swoich dzieci jak najlepiej, ale mam swoje wady i zalety. Na pewno brakuje mi stanowczości i wytrwałości, bardzo łatwo też mnie wytrącić z równowagi.Szalonych pomysłów i miłości nam nie brakuje. Kocham moją rodzinę, bez nich moje życie nie miało by sensu.

Dzień za dniem


Dzień za dniem, codzienność za codziennościom. Każdego dnia zastanawiam się dokąd tak naprawdę zmierzam. Czego chcę od życia i samej siebie. Co w życiu jest dla mnie najważniejsze, co chciałabym osiągnąć. Rodzina, mąż i dzieci są dla mnie na pierwszym miejscu. Jestem szczęśliwa ale w życiu czegoś mi brakuje. Jakiejś adrenaliny, która dawał by mi kopa do dalszego życia. Ktoś powie "powinnaś żyć i nie narzekać. Masz dach nad głową, pieniądze, zdrowe dzieci i męża który Cię kocha." Tak wiem i doceniam to co mam, ale czy naprawdę zostaje mi cieszyć się tym co mam bez ambicji, planów i marzeń na przyszłość? Nie chce żyć tylko szarą codziennością i żeby dni różniły się jedynie obiadem. Dlatego codziennie staram się, aby każdy nasz dzień był inny,. Żeby po popołudniu, jak mąż wraca z pracy, wykorzystać dzień na maksa. Nasze dzieci nie mają monotonności dnia codziennego, bo staram się aby każdy dzień wyglądał inaczej. Popracować muszę jeszcze nad zmianą swojego czasu do południa, tak zaplanować obowiązki aby znaleść czas tylko dla siebie, poczytać książkę, pójść na solarium czy zadbać o paznokcie (chodź akurat o te bardzo dbam). Jestem zdania że trzeba żyć pełnią życia, bo jest ono tylko jedno.Nie będę się ogądać na innych, nie mam czasu zastanawiać się czy komuś moje życie się podoba czy nie. To moje życie i chcę je przeżyć po swojemu. Mówią każdy jest kowalem swojego losu, więc chcę żyć pełnią życia..

Moja Wielkanoc

Jeszcze 9 dni  i święta Wielkanocne. Zacznie się szykowanie, sprzątanie i zamieszanie. Święta teraz, a kiedyś... Gdy sama byłam dzieckiem uwielbiałam Wielkanoc, zawsze nie mogłam się doczekać niedzieli rana i tego że wszyscy pójdziemy do babci na świąteczne śniadanie. To były święta. Do babci zjeżdżała się cała rodzina, przy stole było wesoło i głośno.Po śniadaniu razem z kuzynostwem biegaliśmy razem po podwórku,z utęsknieniem czekając na poniedziałek i na te chwile kiedy będziemy mogli bezkarnie lać się wodą. I tak też było. Od rana każde z nas biegało po domu oraz podwórku z butelką lub wiadrem wody i czekało aż ktoś się pojawi żeby go można było oblać. Nie raz lądowałam w stawie, który znajdował się w pobliżu domu. Wspomnień jest bardzo dużo i to naprawdę piękne wspomnienia. A teraz, teraz wszystko  się   zmieniło. Każde z nas ma swoje rodziny. Nie spotykamy się już u babci na śniadaniu. Jeśli już się widzimy to przez chwilę. Każdy gdzieś się spieszy i nie ma czasu nawet porozmawiać. Nasze dzieci już nie będą miały takich świąt jak my. Niby spotykamy się z rodziną na święta ale to już nie jest to samo. Nasze dzieci nie mają już nawet takich lanych poniedziałków jakie mieliśmy my. Bardzo brakuje mi tych czasów tych moich świąt Wielkanocnych.

Moje uzależnienia

Są rzeczy bez których ludzie nie potrafią żyć. Najważniejsze to powietrze, jedzenie i picie. Nie będę pisać że rodzina, dzieci, mąż i bliscy, bo to ludzie nie rzeczy bez których nie potrafię żyć. Ja oprócz tych podstawowych rzeczy potrzebnych do życia mam takie swoje bez których nie mogę żyć. Są to rzeczy z którymi nie rozstaję się na co dzień. Pierwszą taką rzeczą jest smartfon. Nie wyobrażam sobie dnia bez telefonu, towarzyszy mi wszędzie gdzie jestem. Lubie mieć stały dostęp do portali społecznościowych, mieć kontakt ze znajomymi i rodziną. Wiem że to takie uzależnienie. Drugą taką rzeczą i to połączoną z pierwszą jest internet. Stały dostęp do internetu to dla mnie coś bardzo ważnego. Bez internetu nie mogłabym prowadzić mojego bloga, sprawdzać portali społecznościowych oraz pisać ze znajomymi. Trzecią taką rzeczą jest kawa, o każdej porze dnia i nocy.Dosłownie, bo nie przeszkadza mi ilość wypitej kawy oraz godziny jej picia. Ważne żeby była z cukrem i mlekiem. Najlepsza dla mnie jest kawa rozpuszczalna, a uwielbiam latte macchiato.Nawet dla tej kawy kupiłam sobie ekspres. Ostatnim moim uzależnieniem są słodycze i one to chyba powinny być na pierwszym miejscu. Bez słodyczy i czegoś słodkiego nie wyobrażam sobie dnia. Chodź wiem że nie powinnam, bo muszę zgubić parę kilo.Ale nie potrafię, nie umiem nie zjeść czegoś słodkiego przez cały dzień. Jest jeszcze wiele rzeczy dla mnie bardzo ważnych, ale wymieniłam te bez których mój dzień byłby dniem straconym.

Cześć to ja twoja...

Cześć to ja depresja!!!
 Zamieszkam u Ciebie, będzie nam razem dobrze. Jesteś taka przytłoczona tym wszystkim, masz już dość. Codzienności, monotonności i tego że wszystko tylko Ty. Razem będzie o wiele lepiej, wyśpisz się wreszcie. Świat będzie kręcił się dalej ale obok Ciebie, a Ty znajdziesz czas na odpoczynek. Nic nie będziesz musiała robić. Każde z dotychczasowych obowiązków przejmą za Ciebie inni. Przecież zobacz świat jest taki zły, ponury i bez perspektyw.
 Codzienne zakupy,prowadzenie dzieci do szkoły i przedszkola, pranie, sprzątanie, gotowanie to już nie Twój problem. Nic nie robić , patrzeć w sufit.a reszta niech radzi sobie bez Ciebie.
 Bez znaczenia będzie  w co będziesz ubrana podarty podkoszulek i dresy czy tylko bielizna.Nie ważne czy brałaś prysznic wczoraj czy tydzień temu. Koniec z czytaniem dzieciom bajek na dobranoc i wstawania do nich w nocy. Będziemy tylko ja i Ty. Tylko ja Cię rozumiem. Wiem jak jest Ci ciężko, widzę jak świat stracił barwy. Zostaw ich wszystkich , przecież  wszyscy kiedyś umrzemy.


Stop !!! Nie !!!!


Nie chcę abyś u mnie mieszkała. Cieszę się życiem. Świat ma piękne barwy. Idzie lato, kocham lato. Uwielbiam prowadzać moje dzieci do przedszkola,i biegać z nimi po podwórku. Jak masz rodzinne która Cie kocha nie ma czegoś takiego jak przytłaczająca monotonność. Wystarczy chcieć aby każdy dzień był wyjątkowy. Chcę chodzić na za zakupy, gotować obiady. Jak każda kobieta być zadbana i piękna. Makijaż i to jak ubieram się na co dzień jest dla mnie bardzo ważne.
 Kocham adrenalinę i to że jestem zołzą. Kocham swoją rodzinę i swoje życie i nie zrezygnuje z niego.

Więc idź precz, poszukaj sobie innego domu, innej ofiary. Albo , wiesz nie po prostu zniknij z tego świata , nie jesteś tu potrzebna.



                                                               Żegnam!!!! Ja ,która Ci się nie podda !!!!!

Zostań dawcą , uratuj życie